wtorek, 10 grudnia 2013

Żyrafa vs antylopa, czyli ogarnij się, polski dizajnie dziecięcy!


O sprzęcie do picia nieco już było, o śliniakach też, czas na ciąg dalszy. A dokładnie na krzesełka.
Ponoć można się bez krzesełka do karmienia obyć. Pewnie i tak, ale ja akurat nie potrafię. Być może dlatego, że jest to schowek na dziecko, z którego przez chwilę nie wyłazi, idealne narzędzie pacyfikacji z możliwością paprania dla zabawy. Moje dzieci miały okazję siedzieć (i jeść) w różnych krzesełkach, ale na stanie posiadamy dwa.
Pierwsze to polskie krzesełko firmy Klupś, drewniane, solidne, rozkładane na stolik i krzesełko,obecnie na wygnaniu. Drugie to szwedzka ikeówa, Antilop. Porównanie do żyrafy i antylopy całkiem udane, widać podświadomość projektantów pracuje. I chociaż jestem całym sercem za polskimi produktami, muszę niestety ogłosić triumf szwedzkiego dizajnu. Zacznijmy jednak safari od Klupsia.

Po pierwsze - ciężki z niego drań. To nie wada, to zaleta; dziecko harcujące na pewno krzesełka nie przewróci. Ma regulowane oparcie i dużo miejsca w środku. Zajmuje również dużo miejsca i trudno się pod nim sprząta, co ma znaczenie, jak człowiek nierozsądnie praktykuje BLW. Poza tym ma dużo różnych zakamarków, w których gromadzi się jedzenie, a raczej jest tam wpychane przez małe łapki smarujące wszystko wokół kaszką mleczno-ryżową czy innym kisielem, które to produkty zmywa się z Klupsia nie za dobrze. Dobrze za to jest dokupić sobie do niego szelki, gdyż niemowlę, które potrafi stanąć w łóżeczku, prawdopodobnie stanie też w krzesełku, gdyż miejsca jest w nim tyle, że małe stworzonko może siedzieć przodem, bokiem, tyłem i w innych kombinacjach. Oraz stać i wyłazić na stolik, owszem. Wylane napoje kapią na podłogę, a gumowy brzeg blatu (czy jak go tam zwał) ma tendencje do odklejania się. Poza tym jest chyba niezniszczalne. Myłam je prysznicem w wannie wiele razy oraz odskrobywałam mało delikatnie z jedzenia i zupełnie nic się z nim nie stało. Stolik (po rozłożeniu) jest wygodny, krzesełko też, tyle, że jeśli niedługo po pierwszym dziecku pojawia się drugie, to pierwsze nie ma szansy z rozkładanego zestawu korzystać,  a kiedy drugie (lub następne) wyrasta, w domu jest już co najmniej jeden niski stolik dziecięcy. Ryzykowny longshot (jakby powiedział senator Lockhart*)


A co ze Szwedem?
Ano Szwed to marzenie każdej matki. Lekki, acz stabilny. Dziecko, niczym nieprzypięte, choć pasek z klamerką jest, nie wypadnie. Nie wyśliźnie się też dołem (co w Klupsiu i jemu podobnych może się zdarzyć), gdyż między nogami jest plastik, nie wąska taśma**. Nie ma regulowanego oparcia, a w środku miejsca jest mniej, czym przypomina wózkowe siedzenie kubełkowe. Całkiem małemu stworzonku nie trzeba więc wpychać koca między krzesło a brzuszek, żeby nie wyjechało z niego dołem, jak w Klupsiu. Witu na niewygodę nie narzeka, nogami machać się da, a nawet lekko przekręcić. Do krzesełka jest też taca, która - uwaga - ma wyższy brzeg, więc można spokojnie rozlać szklankę wody i nie mieć jej na spodniach. Także zmiatanie rączką ze stolika resztek jedzenia nie wchodzi w grę, trzeba się wysilić i poćwiczyć chwyt pęsetkowy. Czyści się badzo łatwo, nawet zaschniętą kaszkę, zwłaszcza, że można ją uprzednio odmoczyć (patrz wyżej). Cztery nogi są wpinane na bolce, które robią "brzdęk!" (jedno z muzycznych odkryć Witula), całość nie zajmuje dużo miejsca i przypuszczam, że do większości bagażników samochodowych antylopa zmieściłaby się jako bagaż, a nie nadbagaż. Z minusów: świeży sok z marchewki zostawia plamy na tacy, a widelczykiem można zrobić małe dziurki w blacie. 
Co do cen - nowa antylopa o wiele tańsza od nowej żyrafy.
I chyba już wszystko jasne. Ogarnij się, polski dizajnie dziecięcy!

A o tym, jak zastąpić krzesełko do karmienia na wyjeździe, napiszę kiedy indziej. 

Ach. Zdjęcia wyjątkowo od producentów.

*Tak, oglądam. Kopnęło! Kto zgadnie? Będzie nagroda, a co mi tam!
**Pewnie spełnia wymogi bezpieczeństwa, skoro jest w sprzedaży. Moje wymogi są wyższe. Lub sposób użytkowania bardziej... zaawansowany. 

6 komentarzy:

  1. Marta plamy po marchewce potraktować trza olejem świetnie schodzą a potem normalnie płynem do mycia naczyń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa! Działa! Dzięki, Gosiu:)

      Usuń
  2. a czy dotykanki już zakupione? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Marta ogląda Homeland. Dobrze myślę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty nie mogłaś nie zgadnąć! :)
      Nagroda po Świętach, bo przed Świętami nie zdążę. Czy tam być może?

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...