sobota, 21 grudnia 2013

Niechcemiś

Niechcemiś jest nieduży, ale gruby.
Ma miłe futro, miłe do przytulania, kiedy człowiek chce chwilę spokojnie posiedzieć z gazetą. Futro ma też, niestety, funkcję usypiania. Mnie.
Niechcemiś to produkt joasiozastępczy. Kiedy tylko Joasia jedzie do babci, wyłazi z kąta, chce się bawić z Witulem i ze mną zwłaszcza. Gdy podchodzę do zlewu, kuchennego blatu, niepościelonego łóżka albo nawet rozsypanych klocków, Niechcemiś staje na tylnych łapach, puszy się, rośnie i groźnie na mnie spogląda. Miły robi się znowu dopiero wtedy, kiedy porzucam myśli o sprzątaniu.

W okresie przesilenia zimowego mam czasem wrażenie, że zamiast jednego pojawia się całe stado niechcemisiów. Ale to jednak wciąż jeden i ten sam. Włóczy się po domu, rozrzuca ubrania, sypia w pralce, żeby nie można było zrobić prania, wyjada ciasto na pierniczki, gra skarpetkami w rzut do celu i rozsypuje w przedpokoju piasek. Gdzie się nie ruszyć, a zwłaszcza którego kocyka nie ruszyć, rozlega się głośny pomruk, kocyk zaczyna ruszać się sam, potem wygląda spod niego skrzywiony pysk, oczka nerwowo mrugają, pazurzasta łapa naciąga kocyk z powrotem. Lubi się bawić klawiaturą, zwłaszcza, gdy chcę pisać bloga. A kiedy zabieram się za pisanie książki, prycha, warczy i odpędza mnie łapą.

Ostatnio usiadł na ręcznie robionych kartkach świątecznych. Żeby nie wysyłać. Zresztą na pocztę jest tak daleko, taka kolejka, na dworze zimno, w środku gorąco, dla dzieci niedobrze, a dzieci nie ma z kim zostawić. I zostały. Joasia je udoskonaliła w międzyczasie, kiedy niechcemiś wreszcie zlazł.

Sami widzicie, że niechcemisie nie są sympatyczne. Próbowałam mojego narysować, ale pożarł mi kredkę.
Może następnym razem się uda - jeśli Zachcemisię spróbować. Na razie Zachcemisię jest bezradne jak niemowlątko. Ale mam przeczucie, że przed Świętami szybko urośnie.  A wtedy będzie się działo. Wreszcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...