sobota, 14 grudnia 2013

Bunt dwulatka. Miłość

Szukałam ostatnio sposobu na asine złe humorki. Zastanawiałam się, co zrobić z histerycznymi reakcjami na zakazy i prośby o cierpliwość. Uczucie, że większość naszych rozmów sprowadza się do proszenia, zabraniania i wyjaśniania, dlaczego, jest frustrujące. Do tego Joasia robi się coraz starsza, coraz bardziej oddzielna, nie zawsze wiem już, co myśli. Nie chce się przytulać, a przynajmniej nie wtedy, kiedy akurat jest dobry, spokojny moment. Poobserowałam więc, zrobiłam analizę - i odkryłam rzecz oczywistą. Bo rzeczy oczywiste są najmniej oczywiste, oczywiście.


Lekarstwem na krzyki, niecierpliwość, histeryczne reakcje na słowo "nie" - jest miłość. Po prostu.  Okazywanie sobie miłości i czułości. Nie na siłę. Zwyczajnie i po prostu. Zwracanie uwagi na rzeczy dobre, nie na złe. Panowanie nad swoimi emocjami.

Japońscy* naukowcy policzyli, że żeby zrekompensować jedną naganę, trzeba pięciu pochwał. Mądre.
A ja mam złe nawyki. Zwracam uwagę nie wtedy, kiedy dzieciaki ładnie się bawią (a potrafią się bawić półtorej godziny!), ale wtedy, kiedy coś przeskrobią, ruszają to, czego nie wolno, brudzą, śmiecą, wyrywają sobie zabawki. Przytulam sama z siebie, kiedy wreszcie mam chwilę, bo sprzątnęłam kuchnię albo zrobiłam obiad. A przecież stara zasada, która mówi, że człowiek zachowuje się tak, jak go traktują, nie dotyczy tylko dorosłych, ale małych stworzonek też.

Postanowiłam więc zmienić te nawyki.
Przytulanie - często.
Chwalenie za wszystko, za co się da.
Mówienie miłych rzeczy.
Czas dla siebie nawzajem, nawet kosztem rzeczy ważnych. I przy tym lepsza organizacja, żeby te najważniejsze nie były zaniedbane (na przykład obiad).
Proste rzeczy, ale giną w natłoku codziennych spraw.

I wiecie co? Działa.
Od razu jest lepiej.

A jak jest lepiej, to na przykład jest tak. Wychodne. Wracam w nocy. Asia śpi w naszym łóżku, więc ponad jej śpiącą główką szepczę do półśpiącego ojca dzieciom kilka miłych słów na dobranoc. Nagle małe oczka się otwierają, Joasia wyciąga do mnie rączki i przytula z całej siły.
- Kocham cię jak nie wiem co! - mówi sennym głosikiem. I zasypia znowu. Już mi jakoś nie przeszkadza, że między nami.


*A przynajmniej tak zapamiętałam.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...