wtorek, 26 listopada 2013

Wieści z frontu. Reklamacja

Tak, jak odgrażałam się tutaj (ładne rzeczy, prawie trzy tygodnie temu!), napisałam wreszcie maila z reklamacją moich przeciekopieluch.

Pewnie zwlekałabym z tym jeszcze miesiąc, bezczynnie się przyglądając kolejnym pieniądzom utopionym w jednorazówkach i worom śmieci do wynoszenia co chwilę, gdyby nie to, że a. jestem chora i b. znalazłam konkurs. Chora jestem na szczęście na ciele, nie na umyśle, jak stoję, kręci mi się w głowie, a jak leżę, to się nudzę, dzieci pod opieką ojca, więc żeby się nie nudzić, załatwiam różne zaległe sprawy i czytam zaległe prasówkoczytanki. W związku z tym znalazłam konkurs ogłoszony przez producenta moich pieluch, czyli firmę Bobolider. W konkursie do wygrania oczywiście pieluchy. 

Wkurzyło mnie, bo od razu sobie pomyślałam, że wypuścili buble, a tu starają się zdobyć klientów konkursem sponsorowanym (na blogu). O, nie. Informacja zwrotna być musi. Zresztą mogą przecież nie wiedzieć, że jakaś partia była spartaczona, prawda? Nie przypuszczam, żeby testowali pieluchy po zejściu z taśmy, przy produkcji seryjnej zakłada się raczej, że wszystko jest ok, a jak nie jest, niech się klient upomina. Wykorzystałam ten przypływ energii i napisałam, obszernie a uprzejmie, reklamację.

Teraz sobie czekam na efekty, a jak się doczekam, niezwłocznie Was poinformuję.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...