niedziela, 24 listopada 2013

Matka na niedzielę. Otwarta

Dzisiaj będzie interpretacja rodem niemal ze szkoły aleksandryjskiej. Kiedy ostatnio usłyszałam ten fragment, skojarzył mi się z macierzyństwem. Uznałam, że skojarzenie jest zbyt odległe, ale że od tygodnia nie daje mi spokoju, napiszę.

Jesteśmy w Jerychu. Jezus oznajmia, że idzie do Zacheusza. Szemranie. Zacheusz słyszy szemranie i deklaruje: "Połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie".

Słowa Jezusa sprawiają, że Zacheusz się otwiera. Na ubogich. Na prawdę o sobie - że skrzywdził. Na nadużycia, zranienia. Wyobrażacie sobie tę kolejkę ubogich, którzy się ustawili do połowy majątku bogacza?

Co to ma wspólnego  z macierzyństwem, z rodzicielstwem? Bóg, mówiąc przez dziecko, sprawia, że się otwieram. Że obdarowuję małego człowieczka - ubogiego, bo nie ma nic - wszystkim, czego mu potrzeba. Połową majątku. Że otwieram się na prawdę o sobie: dziecko jest jak lustro, w którym widzę swoje zachowania; jest szczere i niewinne i tego ode mnie oczekuje. Otwieram się - więc daję miłość i przyjmuję miłość, ale też wszystko inne: zmęczenie, brak cierpliwości, krzyk, zranienia. 

Wrażliwość. Hojność. Szczerość. Pokora. 
Rodzicielskie cnoty.



               Poprzednia matka na niedzielę: Wsparcie
                                                        Następna matka na niedzielę: Pozwólcie przychodzić

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...