sobota, 30 listopada 2013

Lalka

Lalki mamy na stanie trzy.

Pierwszej pożyczyła nam ciocia M., kiedy byłam jeszcze w ciąży z Witu, żeby Asia oswajała się z myślą o braciszku. Asia, oswajając się, popisała lalkę długopisem - taką gumową lalkę-niemowlaka wielkości trzymiesięczniaka. Dało mi to do myślenia, a lalka została u nas na stałe.
Druga została nabyta, bo Asia chciała inną lalkę. Poszłyśmy więc spacerkiem do kojflanda, w którym nabyłam (akurat przecenioną do kwoty, którą zamierzałam wydać, hurra) niedużą laleczkę w różowym ubranku, bez akcesoriów. Asia się ucieszyła, bo podobną ma nasza mała sąsiadka, ponadto da się jej zdejmować i zakładać buciki. Przytulała ją jeszcze w wózku, a potem w porze drzemki zasnęła na kocyku na podłodze, trzymając lalkę za stópkę. Lalka miała w środku aparacik pozwalający jej wydawać dwadzieścia cztery niemowlęce dźwięki po niemiecku, który to aparacik dyskretnie usunęliśmy zawczasu i przezornie zostawiliśmy nad morzem. 

Trzecią lalkę sprezentowała nam ciocia H. Ciocia powiedziała, że lalka była w sklepie z tanią odzieżą i tak patrzyła, że nie mogła jej zostawić. Lalka miała nieco większą garderobę, ale krótko. Przynajmniej na sobie krótko.

Lalki zostały ponoszone po domu, pousypiane pod kocykiem, nakarmione, znowu pousypiane,  a  w końcu rozebrane z ubranek i porzucone. Potem bardziej interesował się nimi Witu, który mógł im bezkarnie wkładac paluszki w twarzowe otwory, i ja, bo musiałam je sprzątać. Ostatnio, przy okazji porządków w ubrankach, lalki dostały nową garderobę i okazało się, że ładnie ubrane są o wiele sympatyczniejsze, więc Asia pobawiła się i je porozbierała. Ubrałam. I to wcale nie był koniec. Ozdobiona długopisowymi tatuażami lalka o nieco dziwnym wejrzeniu, najbardziej niemowlakowata, została nakarmiona piersią. 
- Nacycusiłam ją porządnie i zasnęła - powiedziała Asia, niosąc lalkę ostrożnie na wyciągniętych rączkach, po czym położyła ją do snu pod kocykiem.
- Obudziła się już - zakomunikowała po trzydziestu sekundach, po czym wzięła ją delikatnie i przewróciła na brzuch. - Śpij jeszcze, kochanie.
Pomyślałam sobie coś o rośnięciu, opiekuńczości, dobrych wzorach i roli społecznej. Wtedy Joasia wzięła lalkę na rączki.
- Zobacz! Pjawie potjafi już pełzać! Nauczę ją! - po czym położyła lalkę na podłodze, przygniotła ją swoim brzuszkiem i popełzła sama, wskutek czego lalka popełzła też. Takie pełzanie ze wspomaganiem. Potem moje dziecko spojrzało na mnie, jak płaczę ze śmiechu, i wywnioskowało, że trzeba coś skorygować, więc podniosło się, złapało lalkę za głowę, przycisnęło do wykładziny i przejechało tak pół pokoju, piszcząc radośnie:
- Zobacz! Zobacz! Pełza! Już pełza!

Ubawiliśmy się z ojcem dzieci setnie.
To tyle w temacie wzorów i ról społecznych.
Kreatywność górą.

3 komentarze:

  1. Jaki z tego wniosek?
    Przymuszona do pełzania lalka - pełza lepiej :)
    Cudownie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano. ale zobaczyłabyś to pełzanie. Brzuch mnie bolał od śmiechu, poważnie:)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...