środa, 27 listopada 2013

Estetyka kulinarna

Przez jakiś czas, kiedy Joasia nauczyła się już jeść sztućcami (więc babranie zostało zakazane) i rzadko pojawiało się coś nowego do spróbowania (bo wszystko, co już mogła, jadła) jedzenie stało się dla niej mniej interesujące niż zabawa. Przyczytałam więc gdzieś radę, żeby robić z jedzenia różne zabawne rzeczy, króliki, samochodziki i inne takie. Na pewno wiecie - w sieci krąży mnóstwo zdjęć takich "kreatywnych kanapek".

Najpierw pomyślałam, że fajne. Potem zastanowiło mnie, skąd wezmę czas na cyzelowanie kocich wąsów i samochodowych świateł. A jeszcze później wyobraziłam sobie Joaśkę, która samochodem-kanapką jeździ po stole, zamiast ją zjeść. I uznałam, że nie.

Znalazłam za to złoty środek. Rzecz tak oczywistą, że aż się o niej zapomina.  Estetyka jest ważna. (Kulinarna. Filozoficzną zostawmy sobie na później). Ładnie podane smakuje bardziej. Porządek na talerzu cieszy oko, więc chce się jeść.
To jest siódma zasada przy naszym stole.
Nieduża porcja, żeby dziecko widziało, że jest w stanie zjeść.
Ładnie podana, żeby miało ochotę.
Działa.





2 komentarze:

  1. ech czasami nawet pięknie podane i mało nie działa ja zawsze wolałam dołożyć niż dać dziecku ogromną porcje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez pewien czas wolałam nałożyć dużo, bo wtedy jakoś samo znikało (tak z połowa), a jak było mało, zostawało, ile było. Ale teraz jestem wystarczająco piękna i gładka, żeby ewentualnie dokładać, gdy zajdzie potrzeba, i nie występować w roli sprzątacza-dojadacza :)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...