niedziela, 6 października 2013

Matka na niedzielę. Słuchaj!

Od maja Joanna załatwia się sama. Co to ma wspólnego z Pismem Świętym?
Ano ma.

Zdejmuje, co trzeba, siada na nocniku, siusia, wyciera, zakłada, wylewa. Ale że urosła nieco i nie wykonuje już wszystkich czynności ostrożnie i z pietyzmem, bo wie, że potrafi, siku z nocnika, zamiast trafiać do ubikacji, trafia też na podłogę i okolice. Mam dość łapania w ostatniej chwili Witula, który zamierza potaplać się w tej interesującej kałuży, i dość ścierania podłogi po każdym sikaniu. Ostatnio Joanna dostała więc zakaz samodzielnego wylewania sików do muszli. Którego to zakazu, oczywiście, nie respektuje. Więc strzępię sobie język. I strzępię. Że mokro, że się pośliźnie i zrobi krzywdę, że Witu, że kałuża, że brudno. Nie dociera.
I w końcu mówię:
- Słuchaj mnie, bo inaczej bardzo się pogniewam!

I wtedy usłyszałam, jakie to podobne do tego, co mówi Bóg. Zwłaszcza w Starym Testamencie.
Słuchajcie moich przykazań, bo gniew mój przeciw wam zapłonie.
Słuchajcie Mnie, bo inaczej bardzo się pogniewam!

Wychowanie.
To po prostu wychowanie, żeby człowiek sobie nie zrobił krzywdy. I już.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...