niedziela, 13 października 2013

Matka na niedzielę. A gdy był jeszcze daleko

Schemat przypowieści o synu marnotrawnym - czy raczej o miłosiernym ojcu - jest ogólnie znany.
Ojciec, dwóch synów, jeden zabiera swój kawałek majątku, wyprowadza się, przepuszcza wszystko, głód każe mu myśleć rozsądnie i wraca do ojca. [jak było dokładnie, można przeczytać w Łk 15, 11-32].

Ale niemal w środku tej przypowieści pojawia się stwierdzenie, które zawsze mnie wzrusza: "a gdy był jeszcze daleko".

"A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go."

Daleko. Czyli ojciec musiał stać przy bramie - codziennie - i patrzeć, czy idzie jego syn. Czekał na niego. Obserwował drogę. Wiedział, że wróci. Czy może raczej: ufał, że wróci. Znał swoje dziecko.

I to tak właśnie jest. Nawet, jak dziecko jeszcze nie chodzi, i jego daleko wcale nie jest jeszcze naprawdę daleko. To jest rodzicielska wrażliwość, która pozwala poznać własne dziecko, by przewidzieć jego potrzeby i zaradzić im, kiedy nastąpią. Bycie blisko, kiedy ono jest daleko, zajęte robieniem babek z piasku. Uwaga, która jest tylko dla niego. Przebaczanie, kiedy coś niszczy, psuje. 

Miłość i czułość zamiast gniewu i wymówek.


               Poprzednia matka na niedzielę: Słuchaj                                                       


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...