poniedziałek, 21 października 2013

Kawiarnia przyjazna mamom

Mamy tu u nas takich kilka, więc się wreszcie do jednej wybraliśmy. 

Niedziela, październikowe lato. W planach mały, miły spacer i dłuższa chwila w kawiarni dla mam z dziećmi - takiej co to kawa i dla dorosłych, i dla niedorosłych, i zabawki, i stoliki kawiarniane. Matka weszła na stronę* kawiarni, obejrzała zdjęcia, z których co drugie przedstawiało elementy wystroju, a co trzecie kwiaty, nie dało jej to do myślenia, choć powinno, dopatrzyła się tablicy do pisania kredą i pewnej ilości zabawek i zarezerwowała z rozpędu stolik.
Tak na wszelki wypadek. Potem wszyscy pojechali na miasto, matka i ojciec dzieciom, i same dzieci w wózku z nadzieją na nowe zabawki w kawiarni. Matka snuła sobie w wyobraźni plany, jak to w przestronnym pomieszczeniu usiądzie przy stoliku graniczącym z miejscem do zabawy, i popijając kawę oraz leniwie rozmawiając z dorosłymi, jednym okiem będzie zerkać na dzieci, które wsiąkną w nowe zabawki na przynajmniej pół godziny.

A kiedy już dotarliśmy na miejsce, okazało się, że kawiarnia jest w kamienicy, czyli składa się z kilku mniej lub bardziej klitkowatych pomieszczeń, z których ostatnie jest bawialnią. I że jedyny stolik w pobliżu tejże bawialni jest zajęty. Po półgodzinie, kiedy wróciliśmy z oglądania koników, akurat się zwolnił, ale i tak niewiele to dało. 

Koniec końców matka wypiła swój mus owocowy, pardon, smoothie, siedząc na pufie w pokoju zabaw i ze zgrozą przyglądając się niezabezpieczonym gniazdkom elektrycznym, sztuk dwie, na wysokości oczu Witula. Co gorsza, zamiast odpoczywać w miłej atmosferze uporządkowanej przestrzeni, siedziała matka wśród rozsypanych klocków i kart do zabawy i łapała się na tym, że co i rusz sprząta i układa. Myślała też sobie ponuro nad znaczeniem powiedzenia "zamienił stryjek siekierkę na kijek", a nawet nad przysłowiem "spod deszczu pod rynnę", tworząc własne metafory zamiany dużego pokoju z rozsypanymi na podłodze zabawkami i dwójką dzieci na mały pokój z rozsypanymi zabawkami, piątka dzieci i piątką dorosłych. Ech, te matki. Nie ma kawiarni dla dzieci, to narzekają, że nie ma. Zrobią kawiarnię dla dzieci, to narzekają, że nie taka.

Ale wiecie co?
I tak było fajnie.

*Wejść na stronę, iść na stronę - obcokrajowcom uczącym się polskiego musi się fajnie mylić.

2 komentarze:





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...