czwartek, 12 września 2013

Uciekanie

Zwykłe przedpołudnie. Dzieciaki się bawią, Asia przesypuje koraliki, Witu sprawdza, jakie dźwięki wydają napotkane przedmioty. Ja - oczywiście - sprzątam. Na chwilę wychodzę z pokoju do kuchni - i zaraz słyszę plaskanie małych łapek w przedpokoju. Oho - myślę sobie - Witul za mną idzie do kuchni! 

Przypomina mi się, jak Joaśka pierwszy raz przeraczkowała przez przedpokój, żeby mnie znaleźć. 
Z przedpokoju słychać zaśmiewanie się w wersji stereo.
Wycieram ręce, wyglądam zza rogu.
To nie mnie goni Witul. Witul ucieka przed Asią. Ale jak! Pełznie sobie, ile sił w łokciach i kolanach, a co trzeci ruch odwraca się, żeby sprawdzić, czy Asia go goni. A Asia? Asia pełznie za nim i udaje, że chce go złapać.
Bawią się razem! 
Po południu opowiadamy tacie, że Joasia się bawiła z Witulkiem.
- W co się bawiła?- pyta mnie ojciec dzieciom.
- W uciekanie! - obwieszcza z dumą Joaśka.
I tak jest od kilku dni. 

Witul przychodzi do mnie - albo do Asi - i wyraźnie sygnalizuje, że chce się bawić w uciekanie. Na hasło: uciekaj, gonię cię! zaczyna sunąć po podłodze w naprawdę niezłym tempie. Najbardziej lubi uciekać do łazienki - może dlatego, że jeszcze jej do końca samodzielnie nie obejrzał. Mało tego - przyuważył, że siostra chowa się przede mną do swojego łóżeczka - i też próbuje tam włazić, zaśmiewając się do łez. Cudny widok.

A ja, czekając na to, aż zaczną się razem bawić, nie przypuszczałam, że to będzie tak szybko. Obstawiałam dwunasty miesiąc, kiedy Witulek będzie już (zapewne) chodził. Może jedenasty. Ale na pewno nie dziewiąty. W ogóle widzę, że posiadanie starszej siostry jest bardzo solidnym bodźcem rozwojowym. Zresztą siostrze też to dobrze robi; zaczyna być opiekuńcza i pomocna - sama z siebie, bez proszenia czy podpowiadania. Po prostu: dobrze mieć rodzeństwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...