czwartek, 5 września 2013

Tata!

Tatuś naszej małej sąsiadki pracuje za granicą. Sąsiadka skończy niedługo trzy lata. Widzi tatę najczęściej na Skype, co jakiś czas na żywo. I bardzo za nim tęskni. Jest w końcu duża, po dużym dziecku można się spodziewać, że będzie rozumieć nieobecność kogoś bardzo ważnego i za nim tęsknić.
Witulek ma osiem i pół miesiąca.
Ojciec dzieciom wraca ostatnio z pracy o stałej porze. Tuż po szóstej popiskuje domofon, potem klucz zgrzyta w zamku na korytarzu, słychać kroki i otwierają się nasze, nieco skrzypiące drzwi. A my idziemy do drzwi witać tatusia. 

Wczoraj Joasia była jeszcze w trakcie swojej popołudniowej drzemki, a my z Witulem działaliśmy w kuchni. Jakieś pięć minut przez szóstą mój niezbyt rozmowny syn zaczął mówić:
- Tata ta tatata ta tata tata!
Stukał przy okazji drewnianą łyżką w blat i wydawał inne dźwięki, więc specjalnie nie zwracałam uwagi. Skończyłam zmywanie*, dowiedziałam się, że ojciec dzieciom będzie nieco później i wzięłam Witu na ręce, żeby zanieść go do pokoju. Po drodze przechodziliśmy koło drzwi wejściowych.
- Tata tata tata tatata! - zawołała radośnie Witulek, machając rączkami, kiedy byliśmy koło drzwi. A kiedy poszliśmy dalej... rozpłakał się żałośnie. A on nieczęsto płacze. Przeanalizowałam sytuację i wyjaśniłam mu, że jeszcze nie ma tatusia. Wyszliśmy nawet na korytarz sprawdzić. Dwadzieścia minut do przyjścia tatusia Witul chciał się przytulać. A kiedy wreszcie zapiszczał domofon i poinformowałam go, że tatuś już idzie, a potem poszliśmy do drzwi, Witu znowu wołał: 
- Tata! Tata!
Pokazywał przy tym paluszkiem wskazującym drzwi, machał łapkami, robił "pa, pa" i piszczał z radości. A kiedy tata wreszcie wszedł, zaczął klaskać w łapki, jak zawsze, kiedy coś mu się bardzo spodoba.

Przy okazji: zanim się nie rozczarował przy drzwiach, nie mówiłam nic o ojcu dzieciom. Nie użyłam nawet słowa tata. W ogóle mówiłam mało, bo od kiedy Joaśka mówi zdaniami wielokrotnie złożonymi, jakoś bardziej cenię ciszę. Witul o tatusiu zaczął mówić sam.

Wnioski są dwa.
Tata jest bardzo, bardzo ważny.
Dzieci są bardziej komunikatywne, niż nam się wydaje.



*Zmywanie, wbrew pozorom, kończy się nie wtedy, kiedy skończą się brudne naczynia, tylko wtedy, kiedy skończy się dziecięca cierpliwość lub miejsce na suszarce.

2 komentarze:





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...