poniedziałek, 23 września 2013

Posłuszna, nieposłuszna

W naszym słowniku wychowawczym mamy dwa nowe słowa.
Posłuszna. Nieposłuszna.

Pisałam już kiedyś o moim stosunku do słowa "grzeczna". Że taki z daleka jest.


Co prawda słownik języka polskiego podpowiada, że "grzeczny" oznacza "dobrze wychowany", ale zazwyczaj jednak pierwsze skojarzenie to ciche, spokojne, posłuszne dziecko. Ciche i spokojne, hm. A potem w kolorowankach mamy dziewczynkę, która bawi się w rysowanie, jest cicho i jest grzeczna, oraz chłopczyka, który bawi się klockami, jest głośno - i jest niegrzeczny, oczywiście. Ech. 

Za kluczowe uznałam zatem słowo "posłuszna". Cisza nie jest dobra. Cisza, w pewnym okresie rozwoju, jest wręcz groźna. Oznacza bowiem, że dziecko znalazło sobie tak zajmujące zajęcie, że aż zamilkło, a zajmujące zajęcia są zazwyczaj niebezpieczne i zabronione. I tak, okrężną drogą, wracamy do słowa "posłuszna". Jesteś posłuszna, bo mnie posłuchałaś. Jesteś nieposłuszna, bo mnie nie posłuchałaś. Mniej abstrakcyjne. Prostsze do zrozumienia. I do wyegzekwowania. Pierwsza próba już za nami: była prośba, była kara, było karne zadanie (naprawdę nie przypuszczałam, że Joaśka potrafi tak sprzątać!) - system jest wdrażany. Jest to system wczesnego zapobiegania wyhodowaniu rozwydrzonego stwora. Oby zadziałał.

Witul też ma na koncie kilka nowych słów. 
- To jest skarpetka, Witu. Trzymasz skarpetkę. Powiedz: skarpetka.
- Ska! - mówi Witulek, bez trudu i z satysfakcją.
- K! K! Ko! - woła, kiedy chce kocyk.

Za to Joaśka...

- Maaaamo! Chodź, zobacz! Źjobiłam kupę! Taka ciajna, bo jadłam ajonię! Maaamo! Maaamo! Przyjdź!
Idę. Kupa to ważna sprawa, przecież wiecie.
- Zobacz! - zachwyca się Joaśka. - Źjobiłam siku i kupkę, i tejaz siku ma towarzystwo!

I tak co chwilę. Nie nadążam już z zapisywaniem jej cudnych tekścików. A z drugiej strony wiem, że moje malutkie Joasiątko, które mówiło zdaniami prostymi i nie zaskakiwało mnie werbalnie aż tak na każdym kroku, już nie wróci. Że wyrosło. I robi się nostalgicznie. 





P.S. Nieco chaotycznie dzisiaj, ale wirusy lubią towarzystwo gorączki i te pięć dni od pani doktor nie jest wcale na wyrost. I tak dobrze, że tylko ja tym razem. 

4 komentarze:

  1. To zdrowo, jak siku ma towarzystwo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, że zdrowo! i aronia jaka zdrowa, że hej :))

      Usuń
  2. Też nie znoszę takich słów worków typu; grzeczny, fajny, sympatyczny. Na grzeczny w ustach rodziców mam alergię, bo ich komunikaty na ogół nie niosą nic za sobą. Z tej strony zgadzam się z Tobą, jednak "posłuszny" źle mi się kojarzy. Ma troszkę taką konotację, że nie masz myśleć, tylko robić co Ci każę. Jestem czterema łapami za krytycznym myśleniem. Wciąż szukam swojego złotego środka. Tak czy inaczej, ważne żeby obie strony dokładnie wiedziały o co im nawzajem chodzi, reszta to tylko kwestia słownictwa.
    Zapraszam do nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo o to chodzi - masz robić, co Ci każę. Tylko wcześniej trzeba ustalić zasady: co robimy, czego nie, i wtedy wiadomo, dlaczego dziecko ma być posłuszne. Jak w tym posłuszeństwie jest logika: nie ruszaj herbaty, bo jest zalana wrzątkiem i się poparzysz, łatwiej jest wyjaśnić.
      I wtedy obie strony wiedzą, o co chodzi, tak, jak piszesz. Chociaż czasem jest potrzebne posłuszeństwo bez tłumaczenia, zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia.

      Zobaczymy, co wymyślę, jak Joaśka skończy trzy lata:)

      Zajrzę, dziękuję, jak tylko się nieco odsprzątam po tym paskudnym choróbsku.

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...