piątek, 9 sierpnia 2013

Znowu o bałaganie

- Jak tu ładnie! - zakrzyknęła Joasia, wchodząc po drzemce do posprzątanego pokoju.
- Lubisz porządek? - pytam.
- Taaaak!
- A lubisz bałagan?
- Nie.
- A lubisz bałaganić? - dopytuję.
- Taaaak!

"Przepraszam za bałagan" to chyba najczęściej słyszana podczas nieweekendowych odwiedzin fraza. "Siadajcie, siadajcie, ależ ja tu mam bałagan".

Nie masz bałaganu, kobieto. Jest gdzie usiąść. Da się przejść od drzwi do kanapy w linii prostej, a nie slalomem. Większość powierzchni w kuchni nie jest zastawiona brudnymi garami, na podłodze nie walają się zabawki wyjęte z szuflad, pod stołem nie ma resztek ostatniego posiłku najmłodszego domownika, którym akurat raczą się mrówki i octówki. Łazienka nadaje się do pokazania, a nie tylko prześwituje spomiędzy brudnych pieluch, ubrań, ubranek, przedmiotów, które tu nie pasują, ale nie wiadomo, skąd się wzięły, i zabawek. Sypialnia nie jest składem szmat, a przedpokój nie przypomina piaskownicy.

No dobrze, wszystko to nie występuje zazwyczaj naraz. Jestem w stanie sprzątnąć dwa pomieszczenia w ciągu dnia. Mam do sprzątnięcia pięć (ach, i balkon! To wiele wyjaśnia). Siłą rzeczy, a raczej brakiem siły, któreś pozostaną nieposprzątane.

Sprzątanie z dwójką małych dzieci nie przypomina normalnego sprzątania. Po pierwsze, każdą czynność trzeba przerwać około pięciu razy. Specjalnie w tym tygodniu liczyłam. Po drugie, kiedy sypialnia zaczyna już przypominać przyjemny pokój, w którym żeby znaleźć meble, nie trzeba się długo przyglądać, a wykładzina nie udaje, że te papierki i okruszki to nowoczesny dizajn, człowiek bezdzietny wychodzi z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Człowiek dzietny wraca po kwadransie po to, żeby odkryć, że na środku odkurzonego dywanu pokruszyło się ciasteczko, pod łóżeczkiem wysypały koraliki, pod oknem przywarowały wszystkie układanki, jakie są na stanie, majtki i skarpetki bawiły się w wyskakiwanie z komody, a zabawki opalają się na tapczanie, zachowując stosowną odległość od swojego koszyka. Dzieci za to już tu nie ma, bo duży pokój został przed chwilą sprzątnięty.

Najbardziej lubię, kiedy z wizytą przychodzą ludzie z rodziny wielodzietnej. Na hasło: "Tylko się nie przestrasz, bo Asia szukała ubranek", "Nie wchodź do kuchni, bo się wstydzę" albo "O rety, jeszcze nie powiesiłam prania!" pytają po prostu: "A gdzie je powiesić?" "Gdzie schować ubranka?" "Pozmywać ci?". I co lepsze, potem to robią! Rodzice dzieci w podobnym do moich wieku też są dobrą alternatywą. Jeśli chcą siąść na kanapie, przesuwają sobie to, co na niej leży, niemalże odruchowo. I już.

Najzabawniej jest, kiedy przychodzą ludzie bezdzietni lub tacy, którzy już o dzieciach zapomnieli. "Ale nie przejmuj się, przecież masz małe dzieci, to mnóstwo roboty, ja rozumiem" - mówią, ale rozglądają się dookoła ze zgrozą. I wtedy ja też nagle widzę. Widzę, jak wiele brakuje mi do bezdzietnych standardów. Nie znoszę tego momentu. Bo nawet wtedy, kiedy sprzątam cały dzień, wieczorem mieszkaniu jeszcze dużo, dużo brakuje. A nawet jeśli jakimś cudem nie brakuje, pół godziny po tym, jak wstaną skowronki, na pewno zacznie.

Dla odreagowania parafraza mojej ulubionej z czasów nastoletnich piosenki.

Przewróciło się, niech leży, 
brak luksusu polega na tym, 
że podnosić nie mam kiedy,
oj, napytam tym sobie biedy.
Napytam sobie tym biedy,
gdzie indziej trzeba sprzątać

Coś wylało się, nie szkodzi,
zanim stęchnie, to długo jeszcze.
Ja tymczasem poodkurzam,
bezokruszem się napieszczę.
Napieszczę się bezokruszem
potem zakupię kurę.

W kątach miejsce dla wszystkiego,
bo w te kąty nikt nie zagląda,
ja tam zwłaszcza nie zaglądam
nie mam czasu, bo ciągle sprzątam.
Ja ciągle i ciągle sprzątam
i wciąż nie jest sprzątnięte.

Na nanana na nananana nana nana na.
Dobranoc.

6 komentarzy:

  1. Witaj blogująca mamo!
    Chcielibyśmy oficjalnie zaprosić Cię do walki o nagrodę: konik na biegunach, w naszym KONKURSIE!

    Zostało tylko kilka dni - ale zawsze warto próbować! :)
    Rób to co zawsze i wygrywaj!
    Więcej: http://beticco-baby.blogspot.com/2013/07/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci potrafią być prze ambitne, niektóre mamy na swój sposób też:)
    Więc korzystając z okazji chciałam zaprosić do mnie na wierszem pisanego filmowego bloga. Obecny tydzień to wątek - Matka nie jedno ma imię. Stąd wszystkie mamy chciałam na niego zaprosić. Pozdrawiam właścicielka bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. http://mamimunka.blogspot.com/ Zapraszam, dopiero zaczynam i liczę na obserwację :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurczę! A już myślałam,że tylko ja tak mam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie przeczytałam nic po czym czułabym taki przypływ autentycznej radości i wdzięczności jak po przeczytaniu tych słów!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to sama prawda, a prawda daje radość. Cieszę się!

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...