wtorek, 27 sierpnia 2013

Wróciłam

No i jestem z powrotem. Wszyscy jesteśmy, znaczy.
Dwa tygodnie bez internetu - bezcenne.

Obecnie przeżywam niewielki szok związany z brakiem ogródka za drzwiami i brakiem plaży w zasięgu wózka, oraz z brakiem samego wózka, bo nabyliśmy w końcu tuż przed wyjazdem odpowiedni. Zastanawiam się też, komu dwa tygodnie nad Bałtykiem zrobiły lepiej - dzieciom czy nam - ale chyba jest remis.

Próbuję się też rozpakować, zorganizować i zmierzyć z różnymi jesiennymi wyzwaniami. 

Mam też, oczywiście, mnóstwo historii do opowiadania, za to nie mam zupy dla głodnych smoków (oba preferują pomidorową z makaronem, a nie, o dziwo, ogórkową*), więc ciąg dalszy nastąpi później. Może nawet zdjęcia będą.

A teraz - do garów. Wiecie: o, gary poszły w zlew - czy jakoś tak.

*Pamiętacie chyba taką książkę "Sceny z życia smoków"? No więc te smoki jadły ogórkową. Z termosu. Moje nie.

4 komentarze:

  1. Hmm... pomidorową z makaronem to też bym zjadła. Gdzie ty mieszkasz? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ech stale pomidorowa albo rosół ech... no ale fajnie że byłas nad Bałtykiem miło to po notce czuć:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze krupnik. ja też czuję, że jakby mniej zmęczona jestem:)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...