piątek, 26 lipca 2013

Myślenie obok

Joanna jakiś czas temu dorosła do kolorowania. To raczej zamazywanie, o trzymaniu się w granicach kolorowanego zwierzątka zazwyczaj nie ma mowy, ale idea nadawania koloru się Joaśce spodobała.
Nastała więc era kolorowanek.

- To co robimy?
- Kojojujemy! Co ty na to, mamusiu?
Przepadam za jej językowymi skokami rozwojowymi.
Siedzimy na podłodze, kredki rozsypane - skąd nam się wzięło tyle kredek? - i szukamy zwierzątka, które Jot ma ochotę pokojojować.
- Może wielbłąda?
- Nie.
- Może słonia? - odwracam stronę.
- Nie.
- A tu, co to jest?
- Niedźwiedź! Pokojujemy niedźwiedzia!
- Na jaki kolor?
- Na fiojetowy!
I po chwili mamy już fioletowego niedźwiedzia. Asia poprawia jeszcze łapy na zielono, za moją namową, i bierze się za lwa.
- A na jaki kolor lwa?
- Na fiojetowo!
- A może na brązowo?
- Nieeee... na fiojetowo!

To tak, jak z wózkiem.
- Jaki masz piękny wózeczek! A gdzie lala? - pytają przechodnie na spacerze. Asia milczy, bo nie umie jeszcze wyjaśnić, że wózeczek jest do wożenia rzeczy aktualnie ważnych, czyli: baniek, pieniążków, piłeczki-jeżyka wyłudzonej kiedyś od prababci, królisiątka, spinki do włosów, butelki z wodą. (Od dziś się to pewnie zmieni, bo rano nabyłyśmy lalę - najwyraźniej Joasiątko do niej dorosło).

To tak, jak z książeczkami dla dwulatków.
"Pomóż Mikołajkowi nakleić na tej stronie wszystkie naklejki w kolorze zielonym" - wysilił się autor książeczki. A Joasia woli je naklejać na ścianie, albo pomarańczę koło flaminga, a nie koło dyni.

Asia używa rzeczy tak, jak chce ich używać. A ja nie udzielam jej instrukcji obsługi, jeśli tego nie potrzebuje. Wolę sobie obserwować jej kreatywność. Pomysłowość. Nieszablonowe myślenie. Bo ja już tak nie potrafię, nie do końca. Bo wiem, do czego służą rzeczy i jakie kolory mają zwierzęta. I ta wiedza bardzo się narzuca. Asia jest jeszcze od tego wolna. Wie, że niedźwiedź jest brązowy, ale ten jest fioletowy. Wie, że w wózeczku można wozić lalę, ale wozi śrubokręt.
Dzieci potrafią jeszcze myśleć obok. I nie ma co tego psuć. Na szablonowe myślenie będą mieć całe życie.

3 komentarze:

  1. taaak, my się od pup i gęb już nigdy nie uwolnimy, a dzieci mają jeszcze kilka lat wolności :)
    Twój blog źle na mnie wpływa pod względem macierzyńskim, bo im więcej czytam, tym wychowywanie dzieci wydaje mi się trudniejsze :P
    Nie pamiętam tego czytania szeptem, ale pamiętam, że ty zawsze byłaś Skazą, a może skałą, w każdym razie czymś nieciekawym. cóż, taka rola starszego rodzeństwa. biedna Joacha, no ale trudno, zeby nie była zazdrosna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i bardzo ładny szablon!

      Usuń
    2. E tam, trudniejsze.

      Jasne, że byłam Skazą, a czasami Gebhrem i Chamisem naraz. Nie dość, że RPG, to jeszcze same czarne charaktery. Hm.

      I bardzo dziękuję!

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...