poniedziałek, 22 lipca 2013

Bunt dwulatka. Jestem Witulem!




Rozwój dziecka nierozerwalnie wiąże się z marudzeniem. I złym humorem. 

Joaśka rozwija się, że hej, więc krzyczy sobie ostatnio, ryczy gardłowo jak tygrys, czasami sobie czymś rzuci. Krzyk rozwojowy jest dodatkowo wzmacniany poczuciem zazdrości, gdyż nasze dziecko starsze zrobiło się w końcu zazdrosne o Witu.
Zazdrość nie bierze się znikąd, bo Witul wszedł właśnie w męczący okres ósmego miesiąca, w którym chce już wszystko, a jeszcze nie może nic, więc używa do tego rąk mamy. Która ręce ma tylko dwie. W dodatku Witul też ostatnio ma jakiś rozwojowy skoczek i chce się przytulać i cycusić. Więc mama zajęta. Między Joasiątko a mamę wciska się jeszcze bałagan, doprowadzający mnie do - a, zresztą. Wiecie, do czego może spokojnego człowieka doprowadzić bałagan. A jak człowiek jest cholerykiem - ho, ho. No więc mały marudny brat oraz wielki paskudny bałagan zabierają Joasi czas z mamą.

Deficyt uwagi, ot, co. To było moje jedyne zmartwienie, gdy się okazało, że pod sercem pływa sobie drugie małe stworzonko. Nie pieniądze, nie mieszkanie, nie samochód - czy raczej ogólny brak tych wszystkich dóbr - ale brak sposobu na obdzielenie stuprocentową uwagą dwójki dzieci. Bo moja uwaga jest, owszem, podzielna, ale raczej się nie mnoży, niestety.

Inna rzecz, że na zły humor Joaśki wpływa też zmęczenie (Nie będę spać!), głód (Nie będę jeść obiadu!) i zakazane zabawki (Chcę ciąć! Chcę ciąć! Dasz mi nożyczki! Będę ciąąąąąąąąąąąć!!!) i choćby kilkusekundowe oczekiwanie na to, czego zażąda. Więc próbuję eliminować te czynniki przez przewidywanie, kiedy wystąpią.
Taka nowa odmiana totolotka, i też zazwyczaj się nie trafia.
No i jest też chęć zwrócenia na siebie uwagi wtedy, kiedy właśnie jej dla Joaśki nie mam. Myślałam, że jeśli zamiast sprzątać, poświęcę jej każdą wolną od Witula chwilę (których to chwil, wbrew pozorom, jest całkiem sporo) - będzie lepiej. Ale nie jest. Rysujemy, budujemy, jemy, paprzemy, czytamy, przytulamy i się wygłupiamy - a kiedy wszystko wygląda dobrze, Joasia chce się bawić sama, a ja oddalam się wcale nie do Witula, tylko siku, Joasia najpierw miauczy "weeeź mnie" z uśmiechem, żeby spróbować, czy się uda - a jak się nie udaje, słyszy chyba cały pion. Matkę trzeba testować, wiadomo.

Wszystkie sposoby na wrzask - rozmawianie, chwalenie, odwracanie uwagi, mówienie o emocjach - działają marnie. Słodyczami przekonywać nie będę. Na razie działa opowiadanie bajek szeptem - wtedy Joaśka musi przestać wrzeszczeć, żeby móc słyszeć, co mówię. To stary sposób, wypróbowany, kiedy byłam starszą siostrą młodszego, bijącego się i krzyczącego rodzeństwa. Wystarczyło siąść z książką (ach, ten Król Lew) i zacząć czytać - trzy minuty później braciszek siedział po jednej stronie, a siostrzyczka po drugiej, bo trzeba było oglądać obrazki. Pacyfikacja prosta i skuteczna. Odmiana bajkowa wynika z tego, że karmiąc Witula nie mogę czytać, bo puszcza pierś i próbuje zjadać książkę.

Na szczęście - i nieszczęście - dowiedziałam się ostatnio, o co dokładnie chodzi (bo Joaśka przytulona, wzięta na kolana, wsadzona do poucha dalej porykuje "weeeeeź mnie!"). Chodzi mianowicie o to, żeby wziąć ją na ręce i nosić po domu jak niemowlę. Jak Witula. Samo przytulanie statyczne nie wystarcza.
Szczęście - bo wreszcie wiem, o co chodzi, nieszczęście - bo trochę za ciężka jest, żeby ją tak nosić. Widocznie jestem skazana na wrzask.

Bywają też na szczęście tygodnie cierpliwości, całkiem dobre i ciche dni, kiedy da się dogadać, no i lista osiągnięć małej Jot się wydłuża. Ale o niej innym razem, bo Witul z podłogi woła "mama, mama!". I muszę iść.

P.S. Tak, Joaśka śpi. Miły spacer zamienił się w "Weeeeeź mnieeeee!",  "Weeeeeź mnieeeee!" zamieniło się w bajkę, długą i skomplikowaną, a bajka w drzemkę. Z samozasypianiem. Ach.










2 komentarze:

  1. Pomysł z szeptowymi bajkami muszę zapamiętać, mądrość przez ciebie przemawia kochana :) Dużo siły i zapraszam do siebie- u mnie spokojniej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie mądrość. To desperacja!
      odwiedzam, owszem.

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...