wtorek, 4 czerwca 2013

Złobek

To nie literówka. 
Przeczytałam sobie po prostu tekst Doroty Łosiewicz, która we "W Sieci" (pardon, "Sieci") obrabia działkę okołomacierzyńską. W tym tygodniu pisze o żłobkach. Tekst nosi tytuł "Stres żłobkowy" i już samo to daje do myślenia.

W skrócie: Łosiewicz przytacza różne wyniki badań amerykańskich i brytyjskich naukowców. Którzy stwierdzili, że brak opiekuna w sposób stały poświęcającego czas i uwagę jednemu dziecku, skutkuje brakiem przywiązania, które jest kluczowe dla prawidłowego rozwoju dziecka do lat trzech. 


Stwierdzili również, że poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu, u dzieci zostawianych w żłobkach (choćby najlepszych) jest niebezpiecznie wysoki. Ten stres skutkuje w życiu dorosłym różnymi przykrymi konsekwencjami, jak napady lęku, nadpobudliwość, okrucieństwo, wandalizm, zastraszanie innych. 

Co gorsza, badane niemowlęta (sieroty i dzieci pozostawiane w żłobku całodobowym) "zaczynały się cofać w rozwoju, wykazywać oznaki głębokiego cierpienia, traciły na wadze, nawet umierały" (!!!).


Tak na marginesie: autorem brytyjskich badań jest m.in. John Bowlby, który opracował teorię przywiązania (dla zainteresowanych do poczytania tutaj na przykład).

Więcej nie streszczam, nie będę też komentować polityki żłobkowej i innych państwowych pomysłów. 
Napiszę tylko (z satysfakcją, nie ukrywam), że moja intuicja się w tych badaniach potwierdza. Że nie tylko te fatalne żłobki (nie tak dawno było sporo nadużyć opisanych przez różne media, włos się jeżył i wciąż jeży), ale także te spełniajace wszystkie warunki nie odpowiadają potrzebom dziecka. Przypominają mi się też historie opowiadane przez tych, którzy spędzili w żłobku więcej niż dziesięć minut: na przykład o dzieciaczkach, które płaczą od momentu, w którym mama znika, do momentu, w którym znowu się pojawia. Czyli jakieś osiem godzin.

Nie znaczy to, że nie rozumiem matek, które nie mają wyjścia i muszą posłać dziecko do żłobka. Rozumiem, i bardzo im współczuję. 
A jeszcze bardziej ich dzieciom, którym w udziale przypadł żłobek. 
Czy raczej zło-bek. 

P.S. Wiem, że pewnie się zaraz pojawią głosy za żłobkami i ich socjalizującym (błehehe) wpływem na dzieci.  Ale uprzedzam: tak myślę i zdania nie zmienię. 

18 komentarzy:

  1. Błe, żłobki są straszne. Owszem, nie mam dzieci, więc pewnie nie powinnam też mieć prawa do własnego zdania w tym temacie. Ale doskonale pamiętam jak byłam dzieckiem i cierpiałam z powodu przedszkola (a to jest przecież trochę później niż żłobek). Poza tym byłam nianią i miałam okazję kilka razy odwiedzić żłobek w ostatnich latach. Okropne przeżycie! Wchodzisz, a tam grupka maleńkich, zapłakanych i obsmarkanych dzieci w śpioszkach, a każde z nich patrzy na Ciebie wielkimi smutnymi oczami z nadzieją, że to Ty jesteś mamą, która weźmie do domu! Wybacz mi to porównanie, ale podobnie czułam się jak weszłam do schroniska dla psów :( Ten sam poziom smutku i rozpaczy!
    Jestem przeciwniczką żłobków! Mam dziką nadzieję, że moje dzieci nie będą musiały z niego korzystać. Że będę mogła z nimi spędzić te kilka lat! Hm, w dzisiejszych czasach to jest bardzo trudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale właśnie powinnaś mieć własne zdanie! Posiadanie (lub nie) dzieci nie ma tu nic do rzeczy, bo przecież zdanie można sobie wyrobić niekoniecznie na podstawie własnych doświadczeń.

      To porównanie ze schroniskiem dla psów wydaje mi się bardzo trafne - w sensie poziomu rozpaczy. Pies też, tak jak malutkie dziecko, nie rozumie, dlaczego opiekun go gdzieś zostawił i nie wraca.

      Niania lepsza, o ile dobra. A czasami można wykorzystać przez parę godzin jakąś inną mamę... hm:D

      Usuń
  2. dlaczego czytajac Twoje wpisy nasuwa mi sie zawsze mysl, ze idziesz pod prad. Czasami wrecz glupio, fosujesz drzwiktore wielu otworzylo i byl z anim milu rozowy cieplusi kucyk pony a nie obrzydliwa Buka.
    Stajesz na bakier.
    A odnosnie tego wpisu, wiesz ze gdyby dziecko plakalo 8h wyladadowaloby w szpitalu? To od czego wlos Ci sie jezy to czesto nie sa zlobki a punkty: przedszkolne czy tez "przyjec".
    Tak, wydaje mi sie, ze dobrym jest by dziecko bylo przy matce do 3 roku zycia. Nie zlobki nie sa be ani zle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może dlatego, że zazwyczaj idę pod prąd. Bo tylko śnięte ryby i tak dalej. Ale akurat nie tutaj. Mnóstwo matek jest sceptycznie nastawionych do żłobków, więc raczej z prądem.

      Czy glupio forsuję drzwi? Hm.
      To jest BLOG. To słowo oznacza, że wszystko tutaj to moje prywatne zdanie. To nie jest blog ekspercki czy jak tam się taki zwie. To jest mój publiczny (nieco)dziennik bycia matką. I jako całkiem młoda (stażem, bo się znowu ktoś przyczepi) matka pewne rzeczy po prostu odkrywam. Jestem pewna, że miliony matek przede mną też je odkryły, ale dla mnie to wszystko jest nowe. A że to mój BLOG (patrz wyżej), mogę sobie o tym pisać i już.

      Przyznam, że trochę nie rozumiem tego porównania z kucykiem i Buką. Że chcę wyważyć drzwi (wyważyć, nie forsować), za którymi według mnie kryje się coś złego? Proszę o wyjaśnienie.

      Na etapie przedszkola na razie nie jestem, te drzwi będę wyważać nieco później, wtedy zapraszam. Na razie nic o tym nie wiem.

      [na marginesie: "stawać okoniem" lub "być na bakier". Ale przyznam, że ładna kontaminacja].


      Usuń
  3. Z góry przepraszam za swoje poprzednie błędy. Postanawiam poprawę.
    Zachecasz do komentowania co też czynię, komentarz to wyrażenie MOJEJ opinii odnośnie tego co Ty napisałaś. Broń Boże(!) nie uważam Twojego bloga za eksperckiego a tym bardziej w żaden sposób nie zabranim Ci wyrażać swojego prywatnego zdania (toż byłby to absurd!).
    Słowo forsować (a nie wyważać) użyte zostało z rozmysłem. Odnoszę się tu m.in. do wpisów o "babciach" spotykanych na spacerze.
    Incydentów ze żłobkami było niewiele za to z punktami opieki dzieci już więcej i to od nich jeżył Ci się zapewne wlos na głowie. Rozróżniamy pojęcia.
    Żałuję, że nie odniosłaś się do 8h płaczu, czy Twoja wspaniała (?) intuicja nie podpowiada Ci że zastosowane tu wyolbrzymienie jest po prostu głupie.
    Odniosę sie również do nowego wpisu, czy dobrym jest pozostawiać 2-letnie dziecko bez opieki (byłaś w stanie uśpionym)?:|
    P.S. co do badań wszelkiego rodzaju podchodzmy z rozmysłem u amerykanów z całą pewnościa jest ocieplenie klimatu a rosjanie grożą globalnym ochłodzeniem [byle nie epoką lodowcowa].
    Rozumiem, że wyłączenie Anonimowości to moja zasługa?:>

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. [-cenzura-] kliknęłam nie tam, gdzie trzeba.

    dobra, jeszcze raz, w skrócie, bo zamiast pracować (spokojnie, dla siebie) komentuję sobie:)

    żłobek prywatny, żlobek państwowy - wszystko jedno, chodzi mi o opiekę zinstytucjonalizowaną, w której nie ma jednej stałej opiekunki przypadającej na jedno dziecko. Ten żłobek, w którym rodzice nagrywali, był prywatny, link był chyba do Uwagi TVN, we Wrocławiu też prywatny.

    O płaczu słyszałam od kogoś, kto w żłobku pracował, ale nie potwierdziłam w drugim źródle, jak potwierdzę, będę miała pewność i Ci napiszę. Z doświadczenia wiem, że cztery godziny płaczu z kilkuminutowymi przerwami są możliwe jak najbardziej.


    Badania: o Bowlbym w Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_przywi%C4%85zania gość od teorii przywiązania, więc dość wiadygodne.
    o Rene Spitzu na przykład tu: http://www.przytulmniemamo.pl/vertical-dotyk-i-bliskosc/vertical-o-potrzebie-przytulania.html

    Co do anonimowości - nie moderuję komentarzy i nie chce mi się już sprzątać quasi-spamu, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lekcje kultury Pani dzieci lepiej niech pobierają od kogoś innego niż od Pani. Wyjdzie im to na dobre.

    OdpowiedzUsuń
  8. O, a czemu teraz nagle na Pani, skoro byliśmy/byłyśmy (nie wiem) na ty?

    że mój merytoryczny wpis jest niekulturalny? aha. fajnie. niestety moje dzieci kultury nauczą się raczej ode mnie, nie od anonimowych, bliżej im nieznanych internautów.

    a o co chodzi z babciami i forsowaniem, tak przy okazji?

    OdpowiedzUsuń
  9. Apeluję do Ciebie Młoda Matko! i bliżej nieokreślony po(d)miocie Anonimowy!

    ...przepychanki na poziomie zasikanej piaskownicy.... tylko po co?
    I tak siebie nie przekonacie do swojego, gdyż każdy ma swoje, najważniejsze! racje i poglądy. A nieprzychylne przytyki niczemu tu nie służą. To jak dyskusja o tym czy szczepić szczepionkami bezpłatnymi, czy płatnymi, czy obcinać paznokcie, czy czekać, aż się same wykruszą, czy wychowywać dziecko z psem, czy z gadatliwą papugą - każdy ma swoje zdanie, różniące się tylko tym co od kogo usłyszał, czy też wyszperał w necie...
    To piękne, że ludzie się różnią - i chwała im za to. Było by nudno, gdybyśmy byli powielonymi klonami, idącymi przez życie przetartą, szeroką drogą, bez niespodzianek. Ale zachowajmy w tym dozę kultury osobistej o poziomie nieco niż murek otaczający piaskownicę :)

    Justyna Pe teraz De.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, wiem. Ale wiesz przecież, że inne poglądy szanuję i dyskutować mogę, tylko jak ktoś zaczyna ad hominem, to mi się pazury wysuwają.
      A i tak je przypiłowałam na potrzeby bloga:)

      a dyskusja, owszem, marzy mi się bardzo - ale nie na poziomie przytyków i ironii. Czekam wciąż na komentarze typu: "uważasz, że żłobki są złe? a moje półroczne dziecko chodzi do żłobka i jest zachwycone, na dzień dobry wyciąga ręce do "cioci" i w ogóle się za mną nie ogląda, jak wychodzę"

      Albo: "jasne, że Bowlby robił badania, ale to było pół wieku temu, a teraz profesor X. zrobił nowe i wyszło z nich, że dzieci potrzebują żłobka, żeby lepiej funkcjonować w społeczeństwie"

      Tak mi się wydaje, że to jest dyskusja, a nie: "Czasami wrecz glupio, fosujesz drzwiktore wielu otworzylo i byl z anim milu rozowy cieplusi kucyk pony a nie obrzydliwa Buka." albo "Lekcje kultury Pani dzieci lepiej niech pobierają od kogoś innego niż od Pani. Wyjdzie im to na dobre."

      Usuń
  10. Piszac o dozie kultury masz na mysli zwrot uzyty wzgledem mojej osoby: pomiocie?
    Azaliz wysoka kultura zatem sie odznaczasz, doprawdyz. Oklaski.
    Tu nie chodzi o przeciaganie sie lina, tylko wymianie opinii, szkoda ze nie zauwazylas tego faktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy wymieniasz złośliwe opinie, licz się z tym, że kto na miecze wojuje, od miecza ginie. Bo mam dość Twojej niekonstruktywnej krytyki. Nie zgadzasz się? Napisz dlaczego. Konkretnie. A jak Ci się nie podoba, napisz, że Ci się nie podoba, nie musisz się silić na nieśmieszne złośliwości.

      Po prostu: jeżeli źle napisałam, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?

      P.S. Wciąż nie wiem, o co chodzi z forsowaniem i "babciami". O który wpis Ci chodziło? Bo było ich przynajmniej kilka.

      Usuń
    2. "Mnie" z dużej, bo sparafrazowałam i nie poprawiłam. Na galopującą megalomanię jeszcze nie choruję:)

      Usuń
  11. Poprzez wpisy na blogu ukazujemy cząstkę naszej osobowości, dla niektórych być może nie do zaakceptowania. Czasem szaloną i odkrywczą, postępową, innym niekonwencjonalną i na pierwszy rzut oka krzyczącą głośno: "Co to za wariatka, która jeszcze wszem i wobec się z tym obnosi?".
    Myślę, że jak ktoś choć troszkę Cię nie zna to czasem nie rozumie tych myśli ukrytych między wierszami :)

    P.S. Przypominają mi się wszystkie szalone rzeczy, wielogodzinne rozmowy, masę cudownych wspomnień, które wyciekają gdzieś spomiędzy postów, wpisów, przenosząc nas do dni, kiedy skórkami z ogórka zostawiałyśmy znaki na górskiej drodze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale jak ja trafiam na bloga, który mi się nie podoba albo jest nie do zaakceptowania, to z niego wychodzę i o nim zapominam.

      P.S. Znalazłam ostatnio negatyw z Mosznej:)

      Usuń
  12. Wydaje mi sie ze jesli ktos po jednorazowym wyrazeniu opinii dalej brnie w gorzka dyskusje, musi byc szalenie zakompleksiony. Autorka bloga trafnie odpowiada na zarzuty natomaist wydaje mi sie ze ta druga osoba potrzebuje tego by we wlasnym mniemaniu podbudowac swoje ego. I tylko taki sposob negatywny wydaje jej sie wystarczajaco dobry, by pomyslec o sobie "ok". reasumujac to bylo wysoce zalosne naprawde bo tak jak napisala autorka jesli cos mi sie nie podoba to wychodze z bloga i juz a nie zawracam komus "pierdolami" .... glowe ... albo gitare mowiac kolokwialnie😁 pozdrawiam autorke blog jest super dopiero go odkrylam i czytam wszystko jak leci

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...