czwartek, 16 maja 2013

Witold Zębaty

Naprawdę! Dwa dni przed skończeniem piątego miesiaca Witulowi wyrżnął się ząb. Wyrżnął się był między siedemnastą trzydzieści a dziewiętnastą. Niesamowite to jest. Że tak hops - i jest ząb. Na wierzchu, znaczy. Wcześniej był przecież w środku.


Witul z zęba bardzo dumny. A że matka nie zauważyla od razu, najpierw pomiaukiwał. Nic nie działało: przewinięty, nakarmiony, przytulony, wyspany - i marudzi. Przy piersi - czterdzieści minut. Coś niebywałego. Już mi się przed oczami pojawiła butelka do dokarmiania - bo może mleka mało, ale nic innego nie wymyśliłam. Ani nie poczułam. Więc w kąpieli Witulek zdecydowanym ruchem złapał mój palec i wsadził sobie do buzi.
Au!

Potem jeszcze się przespacerowaliśmy (tak, po kąpieli, nie, nie ma mrozu), na spacerze przysnął, ale w domu się obudził, i znowu: puścił pierś, złapał rękę. Wkłada mój palec do swojej buzi. Jest, mamusiu! Czujesz? Wyjmuje. Uśmiecha się dumnie. Znowu wkłada. Jest, widzisz? Mam coś nowego, kłującego, całkiem mojego, wiesz?

Mówię mu, że się cieszę, że to ząbek, że fajnie, że mi pokazał. Naprawdę to mówię. Jakbym mówiła do siedmiolatka, który wrócił ze szkoły z szóstką w zeszycie. A Witul patrzy na mnie i się cieszy. I słucha. Z satysfakcją. A potem puszcza palec i wraca do jedzenia.
Niezłe to jest, ta niemowlęca potrzeba komunikacji.

Rano okazało się jeszcze, że ząb ma kolegę. Ha!
Poza tym Witul się turla. Na brzuch. Bo lubi  leżeć na brzuchu. Kiedy Joaśka była mała, z zazdrością i podziwem patrzyłam na nieliczne dzieciątka, które jechały sobie w wózku głębokim na brzuchu. Spotkałyśmy takie dokładnie dwa. Inne nie chciały. Joaśka właściwie nigdy nie leżała na brzuchu, to znaczy nigdy nie leżała spokojnie i długo. Raczej krótko i z wrzaskiem. Za to W. zaczyna się denerwować, kiedy nie leży na brzuchu, a mógłby, i ma za mało miejsca, żeby się przewrócić samodzielnie.
Podchwyciła to już Joaśka i hasło "Przeturlam go na brzuch" podrywa mnie skuteczniej iż alarm mundurowy w zamierzchłych czasach.

Z innych osiągnięć - rozwój mowy. Głodny Witul mówi "Amu!". Zresztą głód pokazuje w czterech etapach.
Najpierw pytająco i zachęcająco patrzy.
Potem mówi "amu!
Potem zaczyna pokasływać.
Następnie marudzić i pokrzykiwać.
Ostatnio niestety udało mi się sprawdzić, ze istnieje etap piąty. Alarmujący wrzask. Brrr.
Na szczęście zazwyczaj dochodzimy nie dalej niż do etapu numer trzy.

Pięć miesięcy. Kawał czasu. 
Doszliśmy też wreszcie do tego paskudnego momentu, w którym dziecko ma serdecznie dość oglądania świata z pozycji leżącej. I chce się bawić. Bawić, mamusiu! Słyszysz? Syndrom "patrz-na-mnie-bo-będę-krzyczeć" się pogłębia. Z Witulem o tyle dobrze, że leży na brzuchu i ogląda (potrafi leżeć czterdzieści-pięćdziesiąt minut!). Joanny nie można było w tym okresie wypuścić z rąk. Bo musiała oglądać. O-glą-dać!
Nic dziwnego zresztą: po pięciu miesiącach wzrokowego eksplorowania sufitu i okolic każdy miałby ochotę na zmianę perspektywy, skoro w dodatku dobrze wie, że istnieje wiele, wiele bardziej interesujących rzeczy.

Ale najlepsze ze wszystkiego są drzewa. Mamy tu sporo potężnych drzew: kasztanowce, dęby, klony... Nie tam takie małe drzewka ogrodowe, tylko konkretne drzewiska. 
Pod drzewami Witul piszczy z radości. I entuzjastycznie reaguje na słowo "spacer".

6 komentarzy:

  1. Czytając wpadło mi do głowy, że syn Twój może będzie dendrologiem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziadek K. chciał być leśnikiem, więc tak gdzieś po czwartych wakacjach z dziadkiem zacznie miec poważne szanse!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio? nie wiedziałam... gratuluję zęba (czy zębów? dobrze zrozumiałam, że są już dwa? :D) a gdzie znalazłaś te książeczki o Pomelo? to jakaś nowość?
      nie chce mi sie logować, więc bede pisać jako anonim
      Gosia

      Usuń
    2. Mamy dobry obieg informacji:D
      książeczki - nowość, z sierpnia zeszłego roku. Francuskie, hu, hu:)

      Usuń
  3. 5 miesięcy dużo mój dostał dwa ząbki w 7 miesiącu. i u nas sie zaczeło mama nie odchoc nawet do kibelka za mna raczkuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joaśka miała zęby nieco później, ale dziś na spacerze spotkałam malucha z pierwszym ząbkiem w jedenastym miesiącu. Różnie bywa.

      Samotność w ubikacji! Rety! Nie pamiętam, kiedy ostatnio, chyba w nocy, jak spali - ostatnie szesnaście miesięcy mam towarzystwo:)

      Usuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...