środa, 10 kwietnia 2013

Wózek, wózek

Dzisiaj będzie niezamierzona promocja. Jak właśnie widzicie. Ale od początku.
 
Pierwszy wózek - pięknie określany mianem "głębokospacerowego", jakby chodziło się na głębokie spacery - odziedziczyliśmy po znajomych. Miał już swój wiek, fragment wózka zwany gondolą był takim usztym z grubego materiału nosidłem- coś jak torba turystyczna obcięta w połowie. Z boków między ową "gondolą" a budą były trójkątne otwory, w które wpychałam pieluchy, żeby nie robił się przeciąg. Wiecie, darowanemu koniowi. Na lato był świetny, a Joaśka urodziła się przecież w dość upalnym maju (pomijając śnieżyce szalejące w dniu jej urodzin w całej Polsce, poza nami, ha). No i zawieszenie miał dobre - na skórzanych pasach, najlepsza amortyzacja, jaka może się zdarzyć wózkom dziecięcym. Stary, ale jary.

Niestety Witul miał się urodzić w grudniu, co - mimo pogodowych niespodzianek - wypada zazwyczajw zimie. Zaczęłam się zatem rozglądać za wózkiem numer dwa, pierwszy oddawszy za symboliczną złotówkę przez największy polski serwis aukcyjny (kto zgadnie?). Oddawszy, coby nie kombinować, że się może tu doszyje, a tam upchnie i na zimę będzie w sam raz.

Tak się składa, że mój charakter nie pozwala mi zajrzeć do sklepu na osiedlu, popytać kilku znajomych mam i kupić, co polecają. Spędziłam więc dużo, dużo czasu na oglądaniu, czytaniu i porównywaniu - w internecie oczywiście, a gdzieżby indziej. Tak na oko zajęło mi to ze dwa tygodnie. Wybrałam w końcu Quinniego, gdyż posiadamy spacerówę i się nam podoba, i zaczęłam polować na okazje. W międzyczasie jednak dowiedziałam się od M., że Qiunny ma małą gondolę. Potem przekonałam się naocznie, że kuzynek ledwo sie, biedak, mieści.

Spędziłam więc kolejny tydzień na szperaniu - i znalazłam!

Ta-dam!

Delti Cat.
Na dzień dobry nazwa mnie urzekła. Że cat. Koty towarzyszą mi przez całe życie w różnej formie (nie, nie jem), więc wózek-kot - ach i och.

Potem poczytałam sobie parametry, wymiary gondoli zwłaszcza.
Ach, ach, ach.
Gondola chyba największa na rynku.
Stelaż po złożeniu - prawdopodobnie najmniejszy. Milczcie, małe bagażniki samochodowe. Cieszcie się, ich właściciele.

Robi go Deltim, czyli producent Navingtonów i X-landerów. Tyle, że Delti są tak z trzy razy tańsze. (A firma jest z Częstochowy, co mnie dodatkowo cieszy). I po różnych perypetiach, którymi Was, drodzy czytelnicy, nie będę zanudzać, za czwartym podejściem nabyłam wreszcie Delti Cata.

Po rozpakowaniu okazało się, że gondola owszem, jest olbrzymia. (Nawet Joaśka się w niej mieści - zaraz po rozpakowaniu musiała wypróbować).
Po spacerze testowym - że mimo ostrego wiatru Witul ma ciepłe policzki (wyjaśniło się, dlaczego nie ma do Cata folii przeciwdeszczowo-przeciwwiatrowej. Nie jest potrzebna).

Zrozumiałam też, dlaczego mężczyźni tak się podniecają dobrymi samochodami. Ja mam tylko wózek, ale jaki on jest ZWROTNY! Mogę w miejscu zrobić obrót o 360 stopni! Sama sobie mogę otworzyć drzwi do sklepu, wykręcić na wąskim podjeździe, wjechać i jeszcze te drzwi za sobą zamknąć! Coś pięknego! Nawet po śniegu dobrze się go prowadzi, chociaż zdarza się, że trzeba popchnąć mocniej. Wkładanie i wyjmowanie gondoli to "klik" i "klik". Ach!

Nie jest na pasach, więc nieco bardziej trzęsie dzieciątko, ale za to mogę nim sama zjechać ze schodów od windy na dół (grrrr). Dzięki czemu sama mogę wyjść na spacer.

Jedyny minus, jaki znalazłam do tej pory - koszyk jest z siatki i błoto do niego chlapie.
Sami widzicie.

Szukając go na stronie producenta, (która często nie działa), znalazłam też nowy wózek Delti - Amelis. I to też chyba będzie rewelacja. Delti Cata u producenta pokazanego nie ma. Być może rację miał facet ze sklepu, w którym szukałam Cata, kiedy mówił, że właśnie wypuścili ostatnią serię, a on sprzedał ostatni egzemplarz i moje szanse na znalezienie nowego ocenia na 1 (słownie: jeden) procent.

A ja znalazłam, pszepana. Jeden egzemplarz w całej Polsce. W Łodzi. W sklepie internetowym. Jedną, zabłąkaną w magazynie sztukę.
Ha.
Matki potrafią.

[zdjęcie - wyjątkowo - z materiałów producenta. Światło dzisiaj było do kitu, kiedy ja akurat nie byłam.]

1 komentarz:

  1. Cóż, jakieś usprawnienia techniczne muszą pojawiać się nawet w wózkach dla dzieci. Komfort prowadzenia powinien występować, gdyż bez tego ciężko o jakikolwiek spacer. Trzeba pomyśleć i o dziecku, i o matce :)

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...