wtorek, 23 kwietnia 2013

Opowieści Stefana

Dzisiaj mamy Światowy Dzień Książki - czyli dobry moment na kolejną recenzję. Do dzieła zatem.

Nie tak dawno temu pokazywałam Wam Stefana - zielonego słonia [jest tutaj]. Stefan wziął się z książki "Wyszywanki i inne robótki ręczne" Katarzyny Proniewskiej-Mazurek. Książkę nabyliśmy na wakacjach, z duuużym wyprzedzeniem, bo nadaje się dla dzieci w zasadzie już szkolnych. Co wcale nam nie przeszkadza. 

Nie przeszkadza dlatego, że "Wyszywanki..." mają to, czego zazwyczaj zbiory pomysłów plastycznych nie mają. Mianowicie narrację. Opowiadanie. A słuchanie i opowiadanie to bardzo istotne w życiu rzeczy (o potrzebie komunikowania kiedyś już zresztą nieco pisałam). 

Książka zaczyna się wstępem autorstwa słonia Stefana, a potem nasz gospodarz opowiada nam krótkie historyjki o innych stworzonkach i pokazuje, jak można je uszyć. I od początku do końca mamy historię. Całkiem niezłą, sądząc po tym, że półtoraroczna Joaśka zażądała czytania tej właśnie książeczki i do tej pory lubi słuchać o misiu Bogdanie czy wężu Zrajtku. Na początku drżałam o jej stan (ksiażki, nie Joaśki), bo przecież książka ma miękkie kartki! Ale J. przy tej okazji nauczyła się owe kartki delikatnie odwracać, dzięki czemu "Wyszywanki..." zostały całe, a dzieciątko nabyło nową umiejetność. 

Druga rzecz, która mnie zwłaszcza się w "Wyszywankach..." podoba, to obrazki. Przepraszam - ilustracje. To nie foto-poradnik, jakich mnóstwo, ale książeczka ilustrowana. Na tyle czytelnie, że nie ma kłopotów z wykonaniem stworów - a mam w tej materii złe doświadczenia z pewną zaawansowaną książką do origami (dla dorosłych). Ilustracje są ładne, zabawne, czytelne - i nic dziwnego: ich autorką jest Katarzyna Proniewska-Mazurek. 


Nic Wam nie mówi to nazwisko? Mnie też nie mówiło. A czy pamiętacie może grane w Teatrze Roma "Koty"? Plakat był dość charakterystyczny: kocie oczy na czarnym tle. No i część scenografii do spektaklu robiła właśnie nasza autorka. Jak i do wielu, wielu innych. (gdybyście byli ciekawi, więcej o niej tutaj). W "Wyszywankach..." przeczytamy, że skończyła warszawską ASP, projektuje lalki, kreuje postaci i tworzy ilustracje. Ano właśnie. Stąd jakość tych rysowanych lekkim ołówkiem przepisów na szycie. Co prawda dziś także dzień Praw Autorskich, mimo to pokazuję Wam jednen z przepisów - niepełny i w celach poglądowych, oczywiście.


Jeszcze co do pierwotnego założenia książki - czyli stworzenia małego podręcznika dla małych łapek, pokazującego krok po kroku, jak zrobić sobie zabawki. Skoro (prawie) dwuletnia J. wykrzykuje z błyskiem w oku: "Mamusiu! Usijemy słonia!" - coś w tym musi być. No i "przepisy" nie są trudne. Wśród materiałów pojawiają się najczęściej filc, inne niestrzepiące się materiały (bez obrębiania!), mulina, niepotrzebne skarpetki czy rękawiczki. Prosto. Na początku książki słoń Stefan pokazuje podstawowe ściegi i przyszywanie guzików, na końcu szablony oraz słowniczek ("Igła: ostro zakończony pręcik z otworem do nawlekania nici. Służy do zszywania tkanin i innych materiałów.")

Kiedy J. urośnie na tyle, żeby samodzielnie szyć, opowiem Wam, jak jej idzie. 
A może sama już opowie.


Wyszywanki i inne robótki ręczne. Prace plastyczne dla dzieci
Katarzyna Proniewska-Mazurek
Wydawnictwo Publicat (Papilon) 2009
Seria: Centrum Edukacji Dziecięcej
Ilość stron: 128



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...