środa, 24 kwietnia 2013

Całkiem ładnie pani wygląda

K. podesłała mi dziś link do kolejnej kampanii Fundacji Mamy i Taty. Zachęcającej do pomyślenia o swoim dziecku. Które chce mieć rodzeństwo.

No i przypomniało mi się, jak kiedyś z małym Witulem w wózku spotkałam w sklepie inną mamę. Witul spał, a synek innej mamy chodził koło nas i mówił półgłosem: "Dzidziuś! Śpi!". Pani go upomniała, żeby nie był tak głośno (głośno!), bo obudzi dzidziusia. Wyjaśniłam, że dzidziuś jest wrzaskoodporny, bo ma dwuletnią siostrzyczkę. Na co pani zareagowała pozytywnie, wypytując o to, jak sobie radzę, i zdradzając, że też się zastanawia nad drugim dzieckiem. Opowiedziałam jej, jak jest, bez upiększeń. Na koniec przyjrzała mi się uważnie i stwierdziła:
- Całkiem ładnie pani wygląda.
Po tych oględzinach wyglądała na przekonaną.

Zresztą dużo znajomych mam (i nieznajomych też) mówi, że drugie dziecko jest w planach. Że chcą. Że może teraz, ale trochę się boją, bo sytuacja niepewna, kryzys, nie wiadomo, co będzie. Jak z pracą. Jak z domem. Jak z radzeniem sobie. Jak z wyjaśnianiem wszystkim wokoło, że drugie dziecko to rzecz najzupełniej normalna.

U nas też pierwsza reakcja była niezbyt zachęcająca.
- Mieszkania nie macie, pracy nie macie, samochodu nie macie, i drugie dziecko?!
No mamy. I przecież mieć nie przestaniemy. Zresztą sami tak chcieliśmy - drugie dziecko, zanim pierwsze skończy dwa lata. Bo będą się bawić razem. Bo mała różnica wieku dobrze robi rodzeństwu. Bo się człowiek od pieluch nie odzwyczai. Nie ułoży życia ze starszym dzieckiem i nie będzie musiał tego życia znowu przemeblowywać.

Jasne, że czasy nie takie, że kryzys, że kpina zamiast polityki prorodzinnej, że zły okres dla przedstawicieli wolnych zawodów. Że byt niepewny, mieszkanie wynajęte, żadnych luksusów. Ale ja jestem optymistką - jak w tym starym dowcipie, w którym pesymista mówi: "Gorzej już być nie może", a optymista mu odpowiada: "Może być jeszcze gorzej!". Więc nie ma na co czekać. 

I jak patrzę sobie na Joasiątko i Witulka - nie mogliśmy zrobić lepiej.
Ot, parę dni temu. Poranek, Joaśka wstała, my z Witulem-skowronkiem w łazience na przewijaku. Słyszę, jak mówi do siebie: "Gdzie jest Witujek? Chcę się przywitać z Witujkiem!" Wołam, że jesteśmy w łazience i liczę na jakiegoś buziaka na dzień dobry. A skąd. Joaśka się wyrywa z maminych objęć, staje przy przewijaku, na paluszkach, bo wysoki, i woła: "Dzień dobry, Witujku! Jak się masz?" 

Chce go przewijać. Przytula. Całuje. Podaje zabawki. Troszczy się, żeby był z nami  w kuchni, a nie sam w pokoju (nawet, jak właśnie sobie zasypia). "Przynieś go tutaj! Do bujaka go włóż!". Włącza go w swoje plany: "Pojedziemy nad morze! Mamusia, i tatuś, i ja, i Witujek też!". "Witujek" za to, kiedy Joaśka spędza dzień u babci, wyraźnie za nią tęskni. Przytulać się chce trzy razy częściej niż zwykle. Rozgląda się i nasłuchuje. Gdzie Joasia? Co robi? Czemu jej nie ma? - patrzą na mnie zdziwione małe oczka.

Jasne, że jest trudno. Że cierpliwość czasem się kończy. Że zmęczenie bierze górę nad imperatywem porządkowym. Żeby gdzieś wyjść, matka musi jedno dziecko sprzedać babci, a potem opracować dokładny plan tegoż wyjścia: gdzie karmienie, przewijanie, jak zareaguje na nowe miejsce, kiedy wracać. Wyjście wieczorem? Spróbuj, kobieto, wyjść do sklepu na osiedlu, dziecko młodsze od razu się obudzi i zażąda cycusia. Spacer z dwójką dzieci? Niemalże ćwiczenie z bilokacji. Godzenie konfliktu interesów: Witul chce jechać i spać, Joasia chce stać i oglądać mrówki. Czasu dla siebie tyle, ile drzemki równoległej. 
Wymieniać można długo, długo. Tylko nie ma po co.

Bo nigdy bym się nie zamieniła.
Nie jest łatwo - o, nie.
Ale jest dobrze. 
Bardzo dobrze.

4 komentarze:

  1. to prawda z dwójka dzieci nie jest łatwo ale i tak cudownie pomimo zmęczenia itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie - czasami nawet dosłownie:D

      Usuń
  2. BO ZE SZCZESCIEM JEST TAK: IM BARDZIEJ SIE JE DZIELI, TYM BARDZIEJ ONO SIE MNOZY!

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, mnoży. Mnoży. Równolegle mnoży się bałagan. Ale na szczęście o bałaganie wkrótce się zapomina, a zostają te lepsze wspomnienia:)

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...