środa, 27 marca 2013

Poznajcie Percy'ego

Dawno nie było o książkach. I proszę, rzeczywistość sama się upomniała.
Poszłam ostatnio do osiedlowej mekki młodych matek, czyli pewnego sieciowego sklepu ze wszystkim, którego nazwa zaczyna się na P, kończy na O i ma pięć liter. W poszukiwaniu ubranek poszłam. Ale starym, dobrym zwyczajem przejrzałam też półkę z książkami. Jak bowiem wiadomo, dobre książki to rzecz, w którą warto inwestować.

Zazwyczaj nie ma tam nic ciekawego, jakieś brzydkie wydania baśni braci G. albo Andersena, albo też bajki telewizyjne sprowadzone do papieru. Ale tym razem - ha! Dwie książki z serii "Opowieści z parku Percy'ego". I to w bardzo sympatycznej cenie dziesięciu złotych bez grosza.

Przyjrzałam się im dokładnie, przeczytałam jedną na miejscu i uznałam, że można. A nawet trzeba. Historie są zwyczajne, ale to jest właśnie fajne, że tak sobie zrymuję. I nie ja jedna tak uważam. Sześciotomowa (tomikowa?) seria o dozorcy parku Percym rozeszła się w czterech milionach egzemplarzy. I podobno co kwadrans ktoś kupuje któregoś Percy'ego. Ja też dokupiłam kolejne cztery części, jak tylko okazało się, że Joasi się podoba (niech żyją brudne okładki i dyskonty!).

Poświęćmy teraz chwilę autorowi. To Nick Butterworth, brytyjski grafik i ilustrator, rocznik '46, szczęśliwe dziecko właścicieli sklepu ze słodyczami. Pierwszą książkę z serii - "Mroźną noc" - napisał i narysował w 1989 roku . Ostatnią - w 1999. Ciekawostka: jeden ze szkiców do "tajemniczej ścieżki" jest do kupienia za 350 funtów [ dowód na to tutaj].

Książeczek jest sześć, począwszy od już wymienionej, przez "Po burzy", "Poszukiwanie skarbu", "Tajemniczą ścieżkę", "Wyprawę ratunkową" i "Przejażdżkę z Percym". W każdej jest jakaś niespodzianka - a to rozkładany labirynt, a to zabawna - też rozkładana - puenta historyjki. I w każdej są świetne ilustracje. Realistyczne, dowcipne, przyjemne dla oka. Dobrze uzupełniające treść - nic dziwnego zresztą, skoro ilustracje wykonał sam autor. Duże litery, proste zdania. Książki też duże, takie 25 cm na 25 cm., co sprawia, że jest miejsce na ułożenie tekstu i ilustracji. I przez to książki są... ułożone właśnie. Estetyczne. Takie, że chętnie by się powiesiło fragmenty na ścianie. (spokojnie: nie niszczymy książek w ten sposób). Miła odmiana po różnych tragicznych obrazkach produkowanych przez ludzi nie znających pojęcia "ilustracja" w zaawansowanym programie graficznym Paint metodą Ctrl+C - Ctrl+V.

Najbardziej ujęło mnie to, że opowiastki są spokojne. W angielskim stylu. Z angielskim humorem. Nie ma w nich przemocy (nota bene, czytaliście kiedyś "Kozuchę-Kłamczuchę"?), nie ma skomplikowanych zwrotów akcji, są odpowiednio długie (lub odpowiednio krótkie) i sympatycznie spuentowane. Sielskie, można by rzec. Co miłe, nie ma tu dowcipów dla rodziców, których małe dzieci nie rozumieją, nie ma wysublimowanej ironii. Książeczki są dla dzieci, i już. Przy tym śmieszą dużych i małych czytaczy, wnioskując z naszego przykładu. I bardzo, ale to bardzo delikatnie wychowują, mówiąc że przyjaźń i optymizm to ważne w życiu rzeczy.


Obie z Joaśką polecamy. I z Witulem też, bo już podobają mu się obrazki.


Opowieści z parku Percy'ego
Nick Butterworth
Przekład: Paweł Grzegorczyk
Wydawnictwo Ameet, 2008
Wiek: 3+ [u nas 2+]


P.S. Skrzywienie zawodowe kazało mi poszperać w katalogu BN i znalazłam tam tylko dwie pozycje Butterwortha, wydane niedawno przez Jedność, i to biblijne. Jak tylko zdobędę, napiszę o nich też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...