piątek, 4 stycznia 2013

Eksperymenty

Jedzenie - zwykła rzecz. Przynajmniej tak się wydaje dorosłym. Przygotowujesz, zjadasz, zmywasz i sprzątasz. I po sprawie. Ci bardziej lubiący gotowanie świetnie się bawią w kuchni, ale pozostali traktują je jak obowiązek. Tankowanie i już.

Dla dzieci jedzenie jest fascynujące.

Mała Jot, po okresie jedzenia rączkami, smarowania blatu kaszką, siłowania się z widelcem, potem z łyżeczką i kubeczkiem, doszła do fazy eksperymentów.

Ku zgrozie obu babć pozwalam jej na takie eksperymentowanie z kilku powodów.
Powód praktyczny: kiedy ona paprze sobie w swoim krzesełku, mam chwilę na zmywanie.
Powód rozwojowy: zabawa jedzeniem jest w końcu poznawaniem świata i praw fizyki, prawda?
Powód prozaiczny: eksperymentując z jedzeniem, zazwyczaj coś jednak ZJE.

Zgrozy nie odczuwa na szczęście dziadek K., który usiadł sobie z Joaśką, kiedy dostała do picia herbatkę z rureczką. Przyglądał się uważnie i słuchał komentarzy swojej wnuczki, po czym zakomunikował mi:
- Joasia eksperymentuje. Odkryła pięć sposobów picia: przez rureczkę, prosto ze szklaneczki, nabierając odrobinkę końcem rureczki, łyżeczką i nalewając łyżeczką na rączkę.

Zmywałam dalej, zadowolona w duchu, że ktoś docenił niewątpliwą kreatywność mojego dziecka, zamiast marudzić, że brudzi.

A Joasia, pod okiem zachwyconego dziadka, eksperymentowała dalej.

Podsumowanie (w jej wykonaniu):
- Soczek mieści się w chlebku!

I jak tu jej nie dać paprać?

Dla uspokojenia co wrażliwszych i ulegających zgrozie: są granice. Nie wolno wylewać picia na stolik i przelewać z jednego naczynka do drugiego.
Takie rzeczy tylko w wannie.

3 komentarze:

  1. Przypomniała mi się jedna historia ad jedzenia.
    Miałyśmy posiekać natkę pietruszki do sałatki, Babcia M. dała nam to zadanie abyśmy się nie plątały po kuchni, gdyż 3 osoby w małej kuchni to już tłum, a my byłyśmy głośne i stanowczo oferowałyśmy swoją pomoc. Po dość długiej chwili wykonywania tego odpowiedzialnego zadania Babcia M. przybywszy do kuchni spojrzała na pięknie udekorowaną sałatkę po czym załamała ręce i z niemocą w oczach poczęła wyjmować całe listki pietruszki z sałatki zarzucając nam, niesłusznie z resztą, nie posiekanie owej pietruszki!
    ...no przecież posiekane było....!!!!
    Justyna Pe teraz De.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja teraz też muszę mieć pietruszkę posiekaną w drobny mak? Widocznie to dziedziczne jest:)

      Usuń
  2. 5 sposobów, poękne. I Dziadek na medal.

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...