poniedziałek, 28 stycznia 2013

Ciastka, czyli bułeczki




"Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!" - powiedziała ponoć Maria Antonina. W oryginale pada jednak słowo "brioche", które oznacza raczej bułeczki maślane lub drożdżowe. Takie właśnie bułeczki upiekłam pewnego ranka, gdy okazało się, że chleba nie ma. A tu Joasia, mały skowronek, wyciąga mnie z łóżka ("Mamusia wstanie! Idziemy na śniadanko!).

Zostawiłyśmy więc naszych mężczyzn w sypialni - mniejszego nakarmionego, przewiniętego i przytulonego, większego tylko to ostatnie - śpiących sobie słodko, i ruszyłyśmy do kuchni.

Bułeczki robiłyśmy razem, co oznacza, że mama robi ciasto, a dziecko nie przeszkadza. Zwłaszcza, że ciasto było drożdżowe, więc nie dało się nim pobawić tak, jak ciastem na pierniczki. I Joasia poprzestała na oglądaniu kolejnych etapów. Czyli: ja przy blacie, tyłem do małej, mała w krzesełku pije herbatkę. Wsypuję mąkę do miski. 
Joasia woła:
- Co to jest?
- Mąka - opowiadam.
- Chcę zobaczyć!
Pokazuję. Daję pomacać. Zachwycona ogląda umączony paluszek. Wracam do blatu i słyszę:
- Posłodziłam hejbatkę!
- Czym? - pytam
- Mąką - odpowiada z szelmowskim uśmiechem.
Potem trzeba obejrzeć zaczyn - jak rośnie. Asia komentuje na głos:
- Mamusia wlała olej!
- Mamusia miesza!
- Mamusia piecze!
Chociaż w zasadzie piecze prodiż.

Potem wyjmujemy i studzimy bułeczki - i jest sukces: zjadamy z Joasią dwie bułki na spółkę. Jeszcze ciepłe, z masełkiem. Pycha. Cóż. Bułeczki to nie chleb, prawda? (O dystansie do chleba i tym, co z tego wynika pisałam już tutaj).

Czas na przepis. Nic nowatorskiego, ale po licznych eksperymentach w dziedzinie bułeczek uznałam go za najlepszy. Właściwie to odrobinkę zmodyfikowany przepis na pizzę.

30 dkg mąki
3 dkg drożdży
cztery łyżki letniego mleka
dwie łyżki oleju
pół szklanki letniej wody
trzy łyżeczki cukru
szczypta soli

Najpierw trzeba zadbać o drożdże. Kruszymy je do miseczki - najlepiej wysokiej - dodajemy letnie mleko i karmimy łyżeczką cukru. Stawiamy w ciepłym miejscu. 
Do miski wsypujemy mąkę, szczyptę soli i dwie łyżeczki cukru. Kiedy drożdże nam urosną, dodajemy je do mąki, wlewamy olej i mieszamy. A jak wymieszamy, zagniatamy, dodając tyle wody, żeby ciasto było miękkie i sprężyste, ale nie kleiło się do palców. Jak nam się chlupnie za dużo wody, można podratować mąką, byle uniknąć przypadku misia Paddingtona i jego kluseczek*.

Wyrabiamy, gniotąc bez litości, po czym zostawiamy w ciepłym miejscu (z dala od małych rączek) na tak długo, żeby mniej-więcej podwoiło objętość.

A potem formujemy bułeczki - tak, jakbyśmy robili duże kulki z plasteliny. Nacinamy wierzchy na krzyż - lub nie - i wkładamy do piekarnika lub prodiża. Blachę można wyłożyć papierem do pieczenia albo nasmarować olejem. Piekarnik powinien być dobrze nagrzany. Ile to jest, nie powiem, bo termostat w moim piekarniku pokazuje 150 stopni i dalej się nie rusza, a prodiż nie ma termostatu. Grunt, żeby były z wierzchu przyrumienione i dało się w nie zapukać od spodu. 

A potem kroimy i jemy. 
Smacznego!

* Dla tych, którzy nie czytali: miś Paddington dawał sobie radę i robił kluseczki, ale ciasto było wciąż a to za twarde, a to za miękkie, więc dodawał mąki i dolewał wody, a kiedy już wreszcie przeszedł do gotowania, kluseczek było tyle, że w ogrodzie wyrosła biaława górka, ku szczeremu zdumieniu gospodarzy, gdyż nie była to pora na śnieg. 

6 komentarzy:

  1. "Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!" - powiedziała ponoć Maria Antonina. W oryginale pada jednak słowo "brioche", które oznacza raczej bułeczki maślane lub drożdżowe.

    - Na wszelki wypadek przypomnę, że to apokryf, który powstał, zanim królowa się urodziła. Być może lepiej przypomnieć - na przykładzie Marii Antoniny - jak się umiera z godnością. Akurat tego będziemy nauczyć się wszyscy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam:

      będziemy musieli nauczyć się wszyscy.

      Usuń
  2. Dlatego napisałam "ponoć". Ale zbyt lubię tę historyjkę, żeby jej nie przypomnieć.

    A co do umierania, mam jedną myśl, niezwiązaną już z Marią Antoniną. Kiedy rodzi się dziecko, często umiera ktoś z seniorów roku. Ot, taka smutna zastępowalność pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
  3. świeże bułeczki biją brioszki na głowę! data publikacji 4:50, komentarz 3:20? :O

    OdpowiedzUsuń
  4. mam głupia ksywe ale tutaj jest jakis idiotyczny system komentowania i nie wiem jak zmienic.

    OdpowiedzUsuń
  5. I tam, wcale nie taka głupia. Przyjedź, to Ci upiekę:)

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...