wtorek, 4 grudnia 2012

Podwójny adwent


Zaczął się adwent.
Adwent - czas oczekiwania.

Nasz prywatny skończy się nieco szybciej, niż ten liturgiczny: na pewno przed 18 grudnia.
Maleństwo wierci się w brzuchu, obraca (jeszcze!), prostuje nóżki (au!) i wciąż lubi przytulać się do przyłożonych do brzucha ciepłych rąk. Nie lubi za to zimnego żelu do USG i KTG.

Jego siostrzyczka też jest moim brzuchem i jego zawartością zainteresowana.
"Ziobacimy Witusia!" - woła, po czym podciąga mi bluzkę. "Łaśkociemy" - oznajmia i łaskocze małego przez brzuch. "Psitulamy!" - i obejmuje małymi łapkami wielką piłkę, którą mam teraz w pasie.

Dom wreszcie przygotowany.
Kołyska gotowa.
Ubranka poukładane.

Od mojego pierwszego porodu zmieniły się zalecenia Ministerstwa Zdrowia, więc poczytałam, popytałam i wiem, na co teraz mogę liczyć (a mogę na więcej, na przykład na kontakt "skóra do skóry").

Szpital oswojony.
Termin lekarski minął.
Do "mojego" terminu jeszcze tylko kilka dni.

Z jednej strony cieszy mnie każda (a każda może być ostatnia) chwila z jednym dzieckiem na wierzchu.
Z drugiej - nie mogę się już doczekać.

I jak by nie było, wiem, że będzie PIĘKNIE.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...