sobota, 27 października 2012

Głupeczki

- Citamy! - oznajmia moja córka.
Siadamy na tapczanie, opieramy się o poduszki, przykrywamy nogi kocykiem i pytam rytualnie:
- O czym?
- O smoku!

Książeczka o smoku, choć ilustracje w niej brzydkie jak noc, jest napisana wierszem, a ponadto występuje w niej sroka i królik, więc J. zachwyciła się nią i koniec.
Zatem czytamy o smoku.

Koniec historii brzmi tak:

"Potem wszyscy przy kominku
pili smoczy napój z kminku".

- Głupeczki! - komentuje moje dziecko.
Szczęka mi opada. Bo ja tak na pewno przy niej nie mówiłam. A ktoś musiał - inaczej przecież by tego nie złapała. A że wszystkie nowe wyrazy sprawiają jej frajdę, zapamiętuje je błyskawicznie, po pierwszym - drugim powtórzeniu. I używa.

Tak samo było z cholerą.
Niezgrabna, szykująca się do wyjścia matka zrzuciła sobie butelkę z przygotowaną herbatką na podłogę w przedpokoju, herbatka trysnęła ze smoczka, tworząc malowniczą kałużę, matka zaś, patrząc na zegarek, zawołała (zbyt głośno):
- Cholera!

Kilka dni później obserwowałam sobie własne dziecko, które rzucało butelką po przedpokoju, po każdym upadku wołało: "Chojeja!", podnosiło i rzucało znowu. I tak w kółko.

Uważajcie, co mówicie przy dzieciach. 


1 komentarz:

  1. Tak jest :)
    Widzialam juz poltoraroczniaka, rerającego słowo na "k". Szokujące...

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...