piątek, 7 września 2012

Ważka, czyli pojmowanie śmierci

Podobno dzieci do trzeciego roku życia nie są w stanie pojąć, czym jest śmierć. Rozumieją ją bardziej jako przejście z dynamiczności w statyczność; życie jako "poruszanie się" i śmierć jako "nie poruszanie się".

Tego "nie poruszania się" doświadczyła Joaśka tuż przed wyjazdem znad morza.
Dziadek K., robiąc przegląd auta przed podróżą, znalazł pod maską zasuszoną ważkę. Piękną, dużą, całkiem sczerniałą od temperatury. Razem z tatusiem pokazali ważkę Joaśce.

Asia oglądała ją, zaintrygowana. W końcu zażądała, żeby ważka leciała. Ważki przecież latają, tyle razy je oglądałyśmy.

Tatuś wyjaśnił jej, że ważka nie lata, bo nie żyje.
Joaśka trochę się tym zmartwiła, ale potem było mnóstwo rzeczy do zrobienia, spakowania, przygotowania przed podróżą. W końcu wyjechaliśmy, w porze wieczornej, żeby dziecko spokojnie zasnęło sobie w samochodzie.

A maleństwo, otulone kocykiem w foteliku, zaopatrzone w książeczki i mleko, zaczyna opowiadać.
- Nie zije - mówi, usteczka wyginają się w podkówkę, a w oczkach pojawiają się łezki.
- Kto nie żyje? - pytam.
- Waśka! Tam była! Nie zije, nie zije - przeżywa Joaśka.

I jak ją uspokoić?
Ile z tego uspokajania zrozumie?
Co można jej wytłumaczyć?

- Nie martw się, ważka lata teraz u Pana Boga - mówię w końcu, po długim namyśle. (Od razu pojawiają mi się w głowie różne teorie na temat zwierząt w niebie. Teologiem jest się w końcu cały czas).
 Moje dziecko przeżywa jeszcze chwilę, potem zajmuje się widokiem za oknem - jest piękny zachód słońca.
Ale jeszcze później kilka razy przypomni jej się, że ważka "nie zije".

I za każdym razem będę się zastanawiać, co tłumaczyć, jak tłumaczyć i ile z tego tłumaczenia zostanie w małej główce. Skoro potrafi przypomnieć sobie wyrazy, których używaliśmy, kiedy jeszcze nie mówiła. Skoro pamięta różne mechanizmy i prawidłowości przyczynowo-skutkowe, które jej wyjaśnialiśmy, chociaż teoretycznie była za mała, żeby rozumieć. 

1 komentarz:

  1. To, o czym słyszymy, ze jest teoretycznie niemozliwe do pojecia przez dzieci, bywa zwodnicze. Wole wytlumaczyc wiecej, niz dziecko jest w stanie zrozumiec i zaryzykowac tego zrozumienia brak, niz czegos nie wytlumaczyc i przegapic szanse na zrozumienie. Jakos niejasno mi to wyszlo... Tez rozmawialam ze szkrabem przy okazji - o smierci, wegetarianizmie, kradziezy... Bo okazja sie nadarzala. A nuż zrozumie...

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...