sobota, 15 września 2012

Ptaszki, kalosze i schody

Kiedy pada, o wiele lepiej być na wsi niż w mieście. Zwłaszcza wtedy, gdy wieś jest w górach.

Jedziemy więc na wieś razem z babcią I. Mój kręgosłup obawia się podróży na tylnym, ciasnym siedzeniu (zero możliwości zmiany pozycji, a tu już siódmy miesiąc, brzuch może i mam nieduży, ale i tak gorzej się mają plecy). Żołądek za to obawia się zakrętów. Ale chęć wyjazdu z miasta, z dala od smogu i szumu ulicy, perspektywa oglądania gwiazd nocą i świeżego powietrza w dzień, lasu pod domem i ogródka z malinkami, za którymi przepada Joaśka, przesądza sprawę.

Na wsi jest pięknie. Nawet, kiedy pada: można pochodzić w deszczu i potupać w kałużach. Zabieramy ze sobą drugie w życiu Joaśki kalosze - z pierwszych wyrosła szybciej, niż zdążyłam pomyśleć. Kalosze i nieprzemakalna, stylowa wiatrówka, na którą wydaliśmy sporo, bo Asi było w niej po prostu ślicznie, to wyposażenie podstawowe. I dużo, dużo par spodni.

Poza kałużami dużą atrakcją są ptaszki za oknem. Do naszej ornitologicznej kolekcji dołączają sójki, szpaki, zięby i kopciuszki. W efekcie mamy całkiem solidny zestaw. Przeczytałam ostatnio, że młodzi Polacy mają kłopot z wymienieniem trzech gatunków ptaków, poza wróblami i gołębiami, a z drzewami to już w ogóle katastrofa. Do kompletu była jeszcze informacja, że dzieci łatwiej rozpoznają egzotyczne zwierzęta - żyrafy, słonie, tukany czy kolibry - niż nasze krajowe krowy, indyki, sójki czy sroki. I postanowiłam nauczyć Joaśkę rozpoznawania ptaszków, skoro sprawia jej to taką frajdę. I na przyrodzie będzie jej łatwiej, ha.

Trzecią atrakcją okazują się być schody. W domu jeździmy windą, a schodzimy tylko z półpiętra, i to jeszcze za ręce z mamusią. A na wsi schody po prostu czekają na małe rączki i kolanka.

I tak, zanim się obejrzałyśmy - ja i babcia I. - Joaśka była już na czwartym stopniu. Szło jej świetnie, wchodziła w zasadzie na czworakach, bo tak się czuła pewniej.
Dziecko zostało złapane i poinstruowane, co wolno i z kim, a czego absolutnie nie (potem będzie z satysfakcją powtarzać "absolutnie"). I od tej pory do zestawu kałuże&ptaszki dołączają schody.

Fantastyczna rzecz w życiu małego dziecka. To samo miejsce, odwiedzane co kilka miesięcy, daje zupełnie nowe możliwości.

1 komentarz:

  1. Schody niestety staja sie coraz latwiejsze...
    Ale to absolutnie nie przeszkadza!

    OdpowiedzUsuń





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...