czwartek, 16 sierpnia 2012

Nad morze

Jako że cudem udało mi się zakupić dwa ostatnie bilety na nocny pociąg nad morze (w przedziale z kuszetkami, na środkowych półkach - jakby na nas czekały!), wreszcie pojechaliśmy. Obładowani jak wielbłądy.


Dwa plecaki, wózek, torba, torba dziecka, fotelik dziecka, samo dziecko, termos z wrzątkiem, puszka z mlekiem, woda do mycia butelki... Wiadomo, w PKP wszystko może się zdarzyć.

Mój brzuch jeszcze nieduży, ale i tak noszenie niewskazane, więc do pociągu wsadził nas kuzyn, a wyjął tata. Sześcioosobowy przedział, lekko zestresowani widokiem małego dziecka współpasażerowie. Okazało się, że pociąg wciąż się Joaśce podoba: duże okna, można pochodzić po korytarzu, zjeść mamie pomidora i poczytać książeczkę. Zmieściłyśmy się bez kłopotu na jednej półce-kuszetce i przez miłe pociągowe kołysanie moje dziecko obudziło się później niż ja, co się właściwie nie zdarza.

I już byliśmy na miejscu. Czyli - w domku z ogródkiem. Nie ma nic lepszego niż domek z ogródkiem. Dwanaście godzin na świeżym powietrzu - to jest to! Mała czuła się chyba jak w raju, tuż po obudzeniu chciała wychodzić do ogródka, łaziła w kaloszach po rosie, pożerała porzeczki prosto z krzaka i biegała po ścieżce do furtki i z powrotem.

Zastanawialiśmy się, jak będzie z plażą - morze jest w końcu duże, a to, że rok temu już je widziała, wcale nie znaczy, że podejdzie do niego na luzie. Za pierwszym razem była nieco oszołomiona: ale plaża okazała się o wiele fajniejsza od piaskownicy, więc "mozieł" zostało zaakceptowane od razu.

Plaża jest dla dziecka genialnym połączeniem dwóch wielkich radości: piachu i wody. W dodatku mama nie protestuje, gdy się chce bawić jednym i drugim naraz, i jeszcze sama przynosi wodę w wiaderku!

Na drugi dzień po zaprzyjaźnieniu się z morzem Joasia obudziła się rano i na dzień dobry zakomunikowała:
- Jedziemy na plazię! Tam będzie duuuuzio psiaku!

Dzięki temu nadrobię pewnie te wszystkie zaległości z ostatnich lat, kiedy na plażę szłam tylko na spacerek wieczorem, spędzając leniwie czas w ogródku. 

Chociaż właśnie ogródek okazał się jedną, wielką matą edukacyjną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...