sobota, 11 sierpnia 2012

Dieta, dieta

Wszystkie źródła wiedzy - czyli w moim przypadku prasa i internet, ale telewizja podobno też - alarmują, że nasze niemowlęta są na złej diecie.
Za dużo cukru, za dużo soli, zbyt ciężkostrawne jedzenie, zbyt wiele posiłków w ciągu dnia. I pewnie to wszystko prawda. Matki nie czytają, a jeśli czytają, to się nie przejmują, albo nie wiedzą, kogo słuchać, albo nie do końca mają na dietę swojego dziecka wpływ.
Jest, niestety, druga strona medalu.

Otóż trudno znaleźć sensowne wytyczne dotyczące diety niemowląt.
To znaczy: ogólne znajdziecie jak najbardziej, zazwyczaj produkują je masowo wytwórcy słoików. Jest w nich napisane, który słoik kiedy najlepiej podać dziecku. A kiedy - oznacza wiek, a nie porę dnia.

Dużo się też pisze o rozszerzaniu diety. Że najpierw jabłuszko, a po dziewiątym miesiącu - truskawki, że po roku miód, a i tu są różnice we wskazaniach. W zasadzie teksty ogólnodostępne - mam na myśli głównie internet - sprowadzają się do kilku podstawowych porad: minimum soli, nie dosładzać, 3-5 porcji warzyw i owoców dziennie, tłuszcze roślinne, mięso, ryby, jajka, nabiał. Woda, a nie słodkie soki.

Trzeba też pamiętać, że sporo się zmieniło od czasów naszych mam - choć to tylko jedno pokolenie, żywieniowe wytyczne są trochę inne. Czytamy więc jedno, mama podpowiada nam drugie -  i bądź tu mądra, młoda matko.

Taka na przykład zupka jarzynowa. Marchewka, pietruszka, seler, ziemniaczek. Można ugotować samemu, ale marchewka musi być ekologiczna (czytaj: mała i robaczywa), bo jako jedyna z tych czterech "magazynuje" mnóstwo nawozu. Na co alergicznie może reagować nasze maleństwo. Ale jeśli nikt nam o marchewce nie powie, będziemy tygodniami bezskutecznie szukać przyczyny pojawienia się na skórze dziecka małych, czerwonych kropeczek.
Albo cytrusy. Moja mama zaczynała podawanie owoców od soku z pomarańczy: już w czwartym miesiącu można było odrobinkę. A teraz? Cytrusy alergizują - i dopiero w dziewiątym miesiącu można próbować.
 
Można, oczywiście, eksperymentować, albo wybrać się do dietetyka, ale po pierwsze - komu się będzie chciało, kiedy z dzieckiem wszystko w porządku, a po drugie o wiele lepszym źródłem informacji powinien być pediatra. A zamiast ulotek reklamowych powinny się w przychodniach pojawić ulotki Ministerstwa Zdrowia, dotyczące zdrowej niemowlęcej diety - w miejsce ogólnego trąbienia, że dzieci są karmione nie tak.

Może się kiedyś doczekamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz





Poczytaj jeszcze!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...